Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tradycja aleksandriańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tradycja aleksandriańska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 sierpnia 2018

Maciej Witulski „Współczesne czarownictwo. Dzieje religii wicca od legendarnych sabatów po wirtualne rytuały”



This is Wiccarmaggeddon! 

A więc stało się! Przez długie lata, polski rynek wydawniczy nie mógł doczekać się solidnego, naukowego opracowania tematu dotyczącego współczesnej religii czarownic, kontrowersyjnie (na ogół) zwanej wicca. Nadeszła w końcu wiekopomna chwila! 

„Współczesne czarownictwo. Dzieje religii wicca od legendarnych sabatów po wirtualne rytuały” Macieja Witulskiego, to pierwsza w Polsce pozycja, która dokładnie i ze szczegółami opisuje historię, ewolucję, legendarne początki wicca oraz to, jak religia ta wpłynęła na kulturę współczesną. Pracę zamyka rozdział omawiający szczegółowo doktrynę, kult i organizację tego konglomeratu religijnego. 

Oczywiście już na pierwszy rzut okiem widać (nie tylko po zamieszczonej bogatej bibliografii), że praca napisana jest na solidnych podstawach. Autor korzysta wprawdzie głównie ze sprawdzonych publikacji książkowych napisanych przez znawców tematu, ale także aby uwiarygodnić swoje tezy, przeprowadził obserwację uczestniczącą w covenie tradycji aleksandriańskiej Świątyni Stella Matutina w Warszawie. Całość uzupełnił o informacje uzyskane m.in. z zamkniętych forów internetowych dla inicjowanych wiccan. Korzystał więc z wielu źródeł, uzyskał informacje od osób które (również) wyznają wicca od samego początku powstania reprezentowanej przez siebie tradycji. 

W książce Macieja Witulskiego, po raz pierwszy w Polsce opisane zostały dokładnie rytuały wicca tradycyjnej. Autor wyjaśnił bardzo precyzyjnie i z gruntowną znajomością tematu, na czym polegają wiccańskie sekrety, przysięga milczenia oraz jakie metody i zabiegi socjotechniczne stosują wiccanie, rekrutując nowych członków. Omówił również drobiazgowo ogólnodostępne  księgi cieni i udzielił wielu wyczerpujących informacji na temat rytuałów. 

Witulski krytycznie podchodzi do źródeł, w żadnym wątku nie przedstawia zagadnienia jednostronnie, czyli tak, jak pragnęliby tego sami wiccanie, natomiast stara się prezentować różne racje. Z dystansem podchodzi do autopromocyjnych zabiegów wiccan, wielokrotnie prezentujących stronniczo i w sposób wyidealizowany swój image w pisanych przez siebie podręcznikach. Jest bezdyskusyjne, że książka ma charakter obiektywnej publikacji  naukowej - autor profesjonalnie podszedł do postawionego sobie zadania, podając wiele punktów widzenia i dowodów na podane tezy. Bez żadnych oporów, dla dobra nauki ujawnia również rozliczne fakty, wstydliwie skrywane przez wyznawców. 

W oczy rzuca się pietyzm z jakim Witulski podszedł do zadania. Autor dokonał wiwisekcji wszelkich kwestii związanych z terminologią i rozwojem współczesnego czarownictwa. Klasyfikuje je i rozbija tradycyjną wicca na elementarne cząsteczki, dokładnie je analizując oraz wskazując na to, co się z czego w tej religii wywodzi. Autor daje to przykład solidnej syntezy źródeł, zahaczając także mocno o sprawy związane z okultyzmem, neopogaństwem, bajkami etc. 

Książka oprócz religijnych rytuałów zawiera wiele ciekawostek z czarowniczych kręgów. O wielu z nich przeciętny sympatyk religii wicca na pewno nawet nie słyszał. Zwyczaje, sposoby odprawiania rytuałów, etc. Autor wyraźnie rozgranicza wicca tradycyjną od eklektycznej i w przeciwieństwie do niektórych badaczy, nie wrzuca wszystkiego do jednego wora. Wyraźnie widać też obiektywizm pracy – Witulski choć jako punkt wyjścia obrał opis praktyk, w których sam brał udział, bardzo często podaje informacje o praktykach i zwyczajach innych covenów, linii i tradycji, które zdobył od wyznawców.

... Podejrzewam, że większość wiccan w Polsce o tej książce nie wypowie się w sposób pozytywny, a wręcz przeciwnie - można się spodziewać, że wyznawcy rozpoczną solidny bojkot i liczne akcje dyskredytujące zarówno publikację jak i osobę autora. Z prostej przyczyny – praca bez znieczulenia wyjawia praktycznie wszystkie informacje na temat podstaw wiccańskich praktyk. Możemy zaryzykować stwierdzenie, że o ile osoby studiujące źródła anglojęzyczne wiedzą już na ten temat  prawie wszystko, tak Polacy nie mówiący po angielsku, mają wreszcie okazję dowiedzieć się dużo więcej. I do tego w skompresowanym jednym kompendium wiedzy. Spodziewany i sygnalizowany wcześniej przez autora spory opór środowiska, na pewno stanie się faktem, co autorowi jest wyraźnie obojętne. Książka ma charakter pracy naukowej więc jest adresowana wyłącznie do tych osób, które chcą wzbogacić swoją wiedzę merytoryczną, a nie dla przypadkowych, anonimowych członków rozmaitych forów internetowych, których poziom merytoryczny często delikatnie mówiąc, rozbraja. … Karawana jedzie dalej!

Praca nie ma charakteru zamkniętego. Współczesne czarownictwo, to ruch bardzo szeroki, pełen odstępstw od rozmaitych reguł. Nic nie jest oczywiste i ostateczne. Jeśli wierzyć deklaracjom  autora, z uwagi na ograniczenia wydawnicze, musiał mocno skrócić objętość swojej publikacji. Z uwagi na to, nie zawarł w swojej pierwszej książce wszystkiego, co zamierzał i planuje zrobić to w kolejnych wydaniach zostawiając sobie margines i dodatkowy czas na badania. Jak na blisko 350 stron w formacie A-4 uważam, że i tak dopiero od tej książki zaczęła się prawdziwa historia wicca w Polsce.  

Pisanie prac naukowych o wicca, bez powoływania się lub odnoszenia do zawartości tej książki, to już będzie przegrana sprawa. Jest to obowiązkowa lektura dla wszystkich badaczy, fanów tematu wicca, okultyzmu, neopogaństwa, ezoteryki. Solidna, encyklopedyczna i bogata merytorycznie kompilacja wiedzy o współczesnym czarownictwie. 

Koniecznie trzeba ją przeczytać!  

piątek, 29 grudnia 2017

„The Paganism Reader” edited by Chas S. Clifton and Graham Harvey



Kiedy będę już wielki, bo na razie jestem co najwyżej wysoki (no może dwa metry w stanie spoczynku to nie wiele, ale jak wiadomo, człowiek jest z rana wyższy około centymetra niż z wieczora) i będę na studiach prowadził kurs z wicca, to zmuszę swoich nieszczęsnych studentów do przeczytania książki „The Paganism Reader”. 

Jestem bezlitosny! Będę oblewał najpiękniejsze studentki! Jak to dlaczego? Żeby móc się z nimi zobaczyć na sesjach poprawkowych. Od przybytku głowa nie boli. A przynajmniej tak mawiają ... 

Dlaczego akurat tę książkę? „The Paganism Reader” pod redakcją Chasa S. Cliftona i Grahama Harveya to antologia głównych tekstów, które przeczytać powinna każda osoba interesująca się poważnie tematem współczesnego pogaństwa. Są tutaj wykrojówki z klasyki literatury (m.in. Księga Jeremiasza, „Jemioła” Piliniusza Starszego, anonimowe dzieła: „Hymn do Matki Bogów i Hymn do Księżyca”, „Piorun – perfekcyjny umysł”, fragment listu do księdza Juliana Apostaty), teksty, na bazie których powstała wicca lub, które miały duży na nią wpływ  (m.in. Apulejusz, Charles Leland, Aleister Crowley, Rudyard Kipling, Margaret Murray, Kenneth Grahame, C.R.F. Seymour, Robert Graves), prace autorstwa pierwszych wiccan i ich najbardziej znanych kontynuatorów i naśladowców (m.in. Gerald Gardner, Robert Heinlein, Paul Huson, Hans Holzer, Raymond Buckland, June Johns, Doreen Valiente oraz jej dzieło napisane wraz z Evanem J. Jonesem),  teksty na temat późniejszego pogaństwa (m.in. Michael McNierney, Heather O’Dell, Judy Harrow, Tony Kelly, Asphodel Long, Marion Bradley, Wren Sidhe). Do tego doszła jeszcze klasyka literatury pogańskiej zarówno w starej, jak i w nowej wersji (m.in. Marie Heaney, fragmenty z Eddy), rozważania na temat pogaństwa autorstwa redaktorów, teksty o wróżkach faeries Gordona MacLellana i o Genuis Loci Barry’ego Pattersona. Jednym równoważnikiem zdania pisząc: wszystko co najważniejsze oraz kilka pobocznych uzupełnień. 

Dobre odświeżenie tematu dla kogoś, kto nie raz czytał klasykę pogańskiego gatunku. Nowościami jak dla mnie były filozoficzne rozważania w tekście McNierney’ego, choć męczą jak to z ta nauką bywa. To co napisał C.R.F. Seymour jako jeden z pierwszych wydaje się być powtarzane w następnych dekadach przez kolejne pokolenia czarownic. I pomyśleć, że takie truizmy znane były już prawdopodobnie w Covenie z New Forest. Ciekawie wypada nieżyjący już Raymond Buckland, którego poglądy ewidentnie ewoluowały (lub może powinniśmy z perpektywy osób inicjowanych w wicca tradycyjną pisać „de-ewoluowały”) od ścisłej ortodoksji do ostrego liberalizmu. Feministyczna tealogia jak zwykle pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Pozostawię temat bez komentarza. Podobają mi się ciekawe uwagi Chasa S. Cliftona na temat pogaństwa miejscowego i pogaństwa przodków. Stały problem amerykańskich wiedźm. Choć przyznam, że polskie czarownice też potrafią imponować (a przynajmniej mnie) swoim „sercowym pogaństwem”. Ale militarni poganie i ich problemy na temat zabijania i wojen opisani przez Harrow ... Obłuda jakiej mało. Chyba jestem zbyt inteligentny, żeby nabrać się na ich moralne problemy i ocenę sytuacji. 

Obowiązkowa pozycja dla wszystkich miłośników tematu neopogaństwa, neopogan oraz badaczy. 

Kupić, przeczytać, położyć na półce! No i korzystać w miarę potrzeby od czasu do czasu.

wtorek, 29 grudnia 2015

Yvonne Aburrow "All acts of love and pleasure. Inclusive Wicca"


Kanonu lektur o wicca z górnej półki ciąg dalszy. 

Pewnie wielu z Was po przeczytaniu zdania powyżej zastanawia się, jak ktoś taki jak ja mógł taką książkę zaliczyć do tych "z górnej półki"? Powodów kilka znajdę:

1) Yvonne Aburrow jest gardneriańską arcykapłanką. To co napisała jest dobrym przedstawieniem pewnych elementów wicca tradycyjnej od środka. 

Tak, mnóstwo jest takich książek. Wiem. Tłum dyletantów twierdzi, że takie nie istnieją. No, ale jak się czyta fora, blogi lub książki pisane przez skończonych matołów pozujących na niekwestionowane autorytety to na efekty nie trzeba długo czekać. 

2) Yvonne Aburrow jest religioznawcą, co widać gołym okiem po jakości treści. Wiele elementów wiedzy ze studiów zamieściła w książce dostrzegając w nich analogie do wicca. Jest to bardzo duży plus dla tego przedsięwzięcia. Pewne zjawiska stają się przez to czytelnikom łatwiejsze do zrozumienia. Nie wiele znam prac pisanych przez wyznawców, którzy doskonaliliby swoje dzieła poprzez taką metodę. 

3) Dobrze opisane są pewne poszczególne, wybrane elementy historii współczesnego czarownictwa. 

Ale już skoro nasłodziliśmy autorce to teraz przejdźmy do ważniejszej kwestii, mianowicie krytyki. 

I tu jej nie poskąpię. 

Yvonne Aburrow jest lesbijką do czego się otwarcie przyznaje. I tu już myślę, nie trzeba czytelnikom sugerować, do czego takie coś prowadzi. Oczywiście do zrobienia z wicca pola do realizacji własnych skrzywień pod religijną przykrywką. 

Gerald Gardner przewraca się w grobie. Zastanawiam się czy nie spowodował tym już trzęsienia ziemi? Od lat to co stało się z jego wielką ideą odeszło w zapomnienie. Nie wielu żyje takich, którzy jeszcze chcą trzymać się ustalonych przez niego zasad. 

I tak jak pani Aburrow w swoich prywatnych koncepcjach uważa, że klasyczną polaryzację damsko-męską w ogóle można zastąpić "postępową" gdzie dwóch panów patrzy sobie w oczy, a różni ich jedynie żywioł, któremu podlegają ze względu na zodiakalny znak, pod którym pojawili się na tym łez padole. Pani Aburrow uważa też, że niepełnosprawni powinni mieć udział w rytuałach, bo dlaczego by nie? 

Tak czasami się nad tym wszystkim zastanawiam ... Jaki to ma sens? Wychodzi na to, że owa polaryzacja to zwykły dogmat, identyczny jak transsubstancjacja w katolicyzmie. Gardner twierdził, że wszystko musi przechodzić od mężczyzny do kobiety i wice versa, że niby templariusze czynili inaczej i zostali za to ukarani ... No fajnie, to dlaczego teraz ludzie, którzy mienią się gardnerianami robią takie rzeczy i uważają, że one mają sens? 

Tak jak już kiedyś wcześniej pisałem, religia często jest zwykłym ujściem rozmaitych umysłowych skrzywień. Dlatego wiele gejów szuka swojej "animy" i przerzuca jej obraz na postać Bogini, wiele pokrzywdzonych przez los kobiet (feministek) również szuka jakiegoś oparcia w owej "kobiecości" po tym jak w życiu skrzywdzili je mężczyźni. I wiele jest innych, podobnych zjawisk. 

Pani Aburrow uważa, że homofobia jest czymś niedopuszczalnym w wicca. Super! Co jeszcze stwierdzi osoba mieniąca się "gardnerianką"? Pamiętam, że kiedyś podczas jednego rytuału kapłan-gej odgrywając swoją rolę mówił tekst do kapłanki. Oczywiście z zasady powinno być to intymne, romantyczne etc. On to klepał sztucznie tak, że o mało nie parsknąłem śmiechem.... Fakt, że w kręgu była Bogini powstrzymał mnie.

Zawartość "wica w wicca" jest marna. I nie chodzi mi tylko o wzbogacenie o jedno "c". 

Cóż, właściwy coven, to taki, w którym wszyscy są heteroseksualni, realizują to czego uczył Gardner z pewnymi wpływami drobnymi (m.in. wpływy lokalnej tradycji kulturowej). Może realizowanie planu de Naglowskiej i rekrutowanie tylko kapłanek-blondynek jest przesadą, ale coś byłoby w tym słodkiego i mało poprawnego politycznie. Dodanie elementu zabaw wywodzącego się z maryjskiego święta kisielu też by nie zaszkodziło.

A co do książki. Od strony merytorycznej jest dobra, ale prywatne inwencje autorki są jak dla mnie poniżej wszelkiego pułapu krytyki. W każdym razie przeczytać warto! 

piątek, 6 listopada 2015

Jon Hanna "What thou wilt. Traditional and Innovative trends in Post-Gardnerian Witchcraft"


Wracamy do serii książek z górnej, wiccańskiej półki. 

Chyba nie muszę powtarzać, że prace autorstwa europejskich współczesnych czarownic stoją wyżej pod względem jakości nad wszelkimi innymi (zwłaszcza ame-wiccańskimi). A już te napisane przez aleksandrian niezaprzeczalnie należą do najlepszych.

Całkowitym przypadkiem na jednej z wiccańskich grup dyskusyjnych polecono mi przeczytać pracę irlandzkiego arcykapłana Jona Hanny pt. "What thou wilt. Traditional and Innovative trends in Post-Gardnerian Witchcraft". I okazało się to być bardzo cenną poradą. Nawet sugestie innych aleksandrian okazują się być rewelacyjnymi. 

Hanna porównuje poszczególne aspekty wicca tradycyjnej i eklektyzmu, stosując wybrany przez siebie termin "Innovative Witchcraft" - innowacyjne czarownictwo na określenie drugiego nurtu. Bardzo dogłębnie analizując temat autor pokazuje, że to co wyrosło na bazie dorobku Gardnera bardzo często radykalnie odchodzi od tego co miał w zamyśle twórca Wicca. Książka zawiera dużo ciekawostek i stanowi doskonałe kompendium podstawowej wiedzy o współczesnej religii wiedźm. 

Rozważania na tle historycznym, ewolucja czarownictwa, tematy kontrowersyjne i wyjątki od wszystkich reguł. Czarno na białym. 

Gorąco polecam zarówno inicjowanym wiccanom jak i sympatykom tematu!

sobota, 22 listopada 2014

Elizabeth Clare Prophet "Fioletowy płomień. Uzdrowić ciało, umysł i duszę"


Z tej racji, że z tematem fioletowego światła kiedyś się spotkałem, postanowiłem nabyć książkę, którą reklamował zaprzyjaźniony portal ezoter.pl. 

O ile temat fioletowego światła jest tak znaczący dla ortodoksyjnych aleksandrian, że jeden z covenów nawet nosi nazwę z nim związaną, o tyle sama książka z tematem wicca nie mająca wiele wspólnego głowy nie urywa. 

Spodziewałem się powtórki ciekawostek, które kiedyś obiły mi się o ucho np., że bodajże w Japonii na dworcach ustawiono światła w takim kolorze, co spowodowało m.in. spadek przestępczości. 

W przypadku książki E. Prophet takich drobiazgów jest kilka, ale o znacznie mniej ciekawej treści. Parę historyjek przelukrowanych newage'owymi teoriami na temat tajemniczych właściwości działania płomienia w kolorze fioletu wzbogaconych o popularnonaukowe tezy związane z jego wpływem. Niektóre z tych opowieści są wręcz bajkowe. Jest też parę porad jak pracować z takim światłem. 

Muszę przyznać, że porady jak zwykle przerzucone na świat magii i ezoteryki w wersji dla mas. Teza o przekształcaniu energii negatywnych w pozytywne nawet do mnie przemawia, zaś teorie o zmianie balastu karmicznego już słabiej. 

Książka na raptem 30 minut, wielkości dzienniczka szkolnego. Ale denna i raczej płytka. Nie polecam!

PS.
Gdzie do diaska można nabyć takie światło? Szukałem po rozmaitych sklepach i nie było. Dyskryminacja religijna ... 

piątek, 1 sierpnia 2014

Franz Bardon "Wprowadzenie do hermetyzmu cz. I"


Zasadniczo to muszę przyznać, że strasznie długo męczyłem się z tą książką (stąd tak mało postów na moim blogu w ostatnim miesiącu). Nie dlatego, że czytałem ją w wersji pdf'owej, ale dlatego, że jest strasznie przynudzająca. Nie znaczy to jednak, że nie opisuje ciekawych rzeczy. Po prostu za dużo podobnych opisów praktyk, jedna za drugą, stąd monotonna treść. 

Hermetyzm jest bardzo interesującym nurtem w magii. Mamy tutaj dużo czasochłonnych, męczących ćwiczeń, ale efekty tego muszą być wspaniałe. W przeciwieństwie do nurtu Feri, nie trzeba się skupiać nad aż tak wieloma rzeczami by dojść do ciekawych rezultatów. Zdecydowanie jest prościej, lecz nie można pomijać wielu istotnych ruchów, które decydują o sukcesie. To sprawia, że hermetyzm na pewno lepiej poznaje się w teorii niż w praktyce. 

Wiadomo, że hermetyzmu z prac Franza Bardona uczył Alex Sanders swoich uczniów w Clanricarde Gardens. Główną zaletą np. medytacji jest ćwiczenie wszystkich zmysłów - oprócz obrazu mamy też dźwięk, zapach, dotyk; wczuwamy się w pozostałe aspekty zmysłów. I to ma sens.

Milczenie: samochwała, który dużo mówi i eksponuje swoją mądrość, nigdy nie zostanie
prawdziwym magiem. Prawdziwy mag nigdy nie będzie starał się być autorytetem; wręcz
przeciwnie, uczyni on wszystko, by się nie zdemaskować. Milczenie jest siłą! Im bardziej
milczysz o swoich praktykach, doświadczeniach i wiedzy bez odseparowywania się od innych
ludzi, tym większa będzie nagroda od Najwyższego Źródła. (s. 54)

To mi wiele tłumaczy. Faktycznie lepiej było pozostać anonimowym czarownikiem ... Innym "wielkim" też polecam. Nie ujawniamy gestów. W magnetopatii dostrzegłem aluzje do Prawa Trójpowrotu. Dobitny jest też rozdział o tym, jaki powinien być wzorcowy mag: 

Prawdziwy mag nigdy nie kieruje jakiejkolwiek nienawiści ku żadnej religii czy sekcie. Jest
on świadomy, że każda religia ma swój konkretny system, który powinien prowadzić do
Boga, a zatem respektuje to. Wie, że każda religia popełnia błędy, lecz powstrzymuje się od
potępiania ich, gdyż każdy dogmat służy duchowej dojrzałości jego wyznawców. (s.130)

Wojny pomiędzy polskimi covenami świetnie potwierdzają powyższe prawo ...

Książkę polecam, acz zaznaczam nudna jak flaki z olejem. Jest to jednak tylko część pierwsza. Drugą zajmę się, kiedy już trochę nadrobię innych zaległości. Tak więc:

C.D.N. 

niedziela, 25 maja 2014

Frater Barrabbas "Magiczna kabała"


Kiedy dowiedziałem się, że na polskim rynku ukazała się praca napisana przez jednego z arcykapłanów aleksandriańskich, postanowiłem niezwłocznie ją nabyć i przeczytać. Nie zawiodłem się. Widać, że wyszła "z pod dobrej igły".

Muszę śmiało powiedzieć, że książka "Magiczna kabała. Kompletny przewodnik po wiedzy tajemnej" stanowi idealne kompendium wiedzy o kabale. Zarówno od strony czysto teoretycznej, jak i praktycznej. Teoria, historia, praktyka punkt po punkcie. Wszystkie tabele, tezy i ewolucja kabały napisane są świetnie i dokładnie omówione. Co ciekawsze można znaleźć cenne porady dla neopogan, którzy pragnęliby praktykować tę ścieżkę. Wprawdzie nie jest to dzieło naukowe, ale teorie dla wyznawców opisuje w sam raz.

Chyba najbardziej wciągnęły mnie kwestie historyczne, z którymi już się wcześniej zetknąłem m.in. Aleister Crowley i zmiana układu kart w Tarocie. 

Warto zwrócić uwagę na fakt, że pomimo tego, iż na ostateczny kształt kabały największy i niby decydujący wpływ wywarł judaizm, to współczesna kabała przetrwała głównie dzięki europejskim magom i myślicielom, po tym jak żydzi przestali się nią zupełnie interesować przed ponownym powrotem do tematu w ubiegłym stuleciu. No chyba altruizm się nie sprawdza w ich wspólnocie religijno-etnicznej, dlatego od tego odeszli. Albo klasyczną metodą niczym kukułcze jajo podobnie jak i chrześcijaństwo podrzucili gojom. Stąd goje epatują altruizmem, a egoistyczny naród żydów się cieszy ich naiwnością i frajerstwem (?). Nie wiem. Nie mnie oceniać.

Książka ma jednak kilka wad: 

1) Imię Jahve jest tłumaczone "Będę, który będę", a z tego co mi wiadomo znaczy ono tyle, co "Jestem, który będę" lub "Jestem, który obiecałem, że będę".
2) Historia kabały zaczyna się od "ludu wybranego". Z tego co wiem kabała ma starsze korzenie, sięgające sąsiadów antycznego Izraela i osobiście brakuje mi informacji na ten temat.
3) Za dużo prywatnych myśli autora na temat polecanych lektur i kwestii ich zdobycia. Nie oszukujmy się, ale z tym bywa w praktyce różnie. Przeraziła mnie też prorocza wizja Fratera Barrabbasa:
Podejrzewam jednak, że w przyszłości coraz więcej ważnych książek i materiałów źródłowych zostanie przeniesiona do Internetu, gdzie łatwo będzie można z nich korzystać, a gromadzenie książek zostanie w końcu uznane na niewygodne, a wręcz nieekologiczne. (s. 238)

Bracie Barrabbasie - wypluj te słowa! O ile z Twoimi opiniami na temat Wikipedii się w pełni zgadzam, to to mnie akurat przeraża...   

4) Prywatnych przemyśleń na temat jakości dostępnej literatury też jest zbyt dużo. Każdy na to indywidualnie spojrzy, a tutaj za dużo jest porad w stylu newagerów.
5) Autor próbował przekonać neopogan, że kabałę można przełożyć na sposób postrzegania świata przez politeistów-dualistów, którymi to są wyznawcy współczesnego czarownictwa. Jakoś średnio mi pasowały jego argumenty i po przeczytaniu rozdziału stwierdziłem, że mało był pod tym względem przekonujący. 

Tak więc, jakby ktoś chciał sobie popraktykować kabałę w wersji soft, to mogę polecić mu tę książkę. Ja sam zaś zwrócę uwagę na inny cytat:

Żydowscy uczeni i adepci Kabały, a w szczególności ci należący do akademickich i religijnych organizacji we współczesnym Izraelu, ostro krytykują zarówno dra Berga oraz Haleviego jako newage'owych popularyzatorów tego, co - jak uważają - stanowi wyłączną domenę żydowskiej teologii i mistycznej filozofii. Osoby i grupy przynależące do tego odłamu wierzą, że Kabała powinna być studiowana jedynie przez mężczyzn będących praktykującymi Żydami. (s. 77)

Rzadko kiedy się z żydami zgadzam, ale w tym jednym wypadku niech tak się stanie.

Ale mimo to książkę tę polecam wszystkim sympatykom tematów takich jak: magia, okultyzm, New Age, współczesne czarownictwo & wicca, kabała etc.