Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbigniew Łagosz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbigniew Łagosz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 września 2017

Zbigniew Łagosz „Czesław Czyński. Czarny adept”



Ponownie myślami przenosimy się do przełomu XIX i XX w. Są to czasy największego okultystycznego ożywienia, które wywarło decydujący wpływ na najpopularniejsze religijno-ezoteryczne ugrupowania współczesne. Choć w tym przypadku to i tak możemy śmiało pisać o prekursorach tej epoki oraz ich wpływie na wybitne jednostki tamtego okresu. Zbigniew Łagosz po raz kolejny przedstawia nam postać Czesława Czyńskiego, jego losów, działalności, podróży i powiązanego z nim środowiska światowej sławy masonów, różokrzyżowców, martynistów. Tym razem autor postanowił zawężyć temat tylko do postaci „Punar Bhavy”; ponownie poznajemy biografię tej nietuzinkowej postaci ze szczegółami. 

Publikacja tak jak i poprzednim razem oparta została o doskonale zgromadzone unikatowe źródła i dokumenty. Życie i działalność Czyńskiego opisana jest zatem z niezwykłą, detaliczną precyzją. Łagosz poświęcił dużo miejsca problemowi skandali z udziałem Czyńskiego, jego procesom, kontrowersjom oraz zwykłym kłamstwom. A temat ten jest niezwykle popularny jeśli chodzi o notabli tego towarzystwa – nawet kilka dekad później. Tutaj zdemaskowane zostały szarlatańskie występki, z których zasłynął już za życia sławny polski hipnotyzer, mag, członek wielu „tajnych” stowarzyszeń krążąc wokół znaczących dla historii postaci, m.in. rosyjskiego cara. Dodatkowym atutem niniejszej pracy jest dobre przedstawienie rozwoju martynizmu w Polsce i co dla nas Polaków ważne – pokazanie, że rozmaite stowarzyszenia były tutaj tak samo popularne jak w innych częściach Europy czy Ameryki. 

Praca stanowi świetne uzupełnienie poprzedniej książki Łagosza pt. „Punar Bhava. Czesław Czyński i Aleister Crowley w świetle XX wiecznej tradycji ezoterycznej”, sprostowanie oraz rozwinięcie wielu omawianych wcześniej wątków. Autor ma lekkie pióro zatem wszystkim miłośnikom tematu gorąco rekomenduję jego kolejną pracę!

sobota, 2 kwietnia 2016

Zbigniew Łagosz „Punar Bhava. Czesław Czyński i Aleister Crowley w świetle XX wiecznej tradycji ezoterycznej”


Dużym rarytasem dla wszystkich miłośników tematu okultyzmu jest praca dr Zbigniewa Łagosza pt. „Punar Bhava. Czesław Czyński i Aleister Crowley w świetle XX wiecznej tradycji ezoterycznej” opublikowana przez wydawnictwo Black Antlers. Jak wskazuje tytuł, bohaterem głównym omawianej książki jest postać znanego polskiego okultysty i jego powiązania z działającymi na przełomie XIX i XX wieku tajnymi ezoterycznymi organizacjami i postaciami z tego środowiska.
Zanim autor przechodzi do głównego wątku czyli związków Czyńskiego z Crowleyem szczegółowo omawia temat istniejących w rzeczonej epoce stowarzyszeń. Zapoznajemy się z dokładną biografią Aleistera Crowleya, jego działalnością w Hermetycznym Zakonie Złotego Brzasku, Argentum Astrum i Ordo Templi Orientis. Omówiona zostaje historia wszystkich tych grup, a także życiorysy ich założycieli oraz znanych członków. W dalszej części pracy Łagosz przechodzi do tematu ezoteryki na ziemiach Polski (wówczas jeszcze pod zaborami). Dużo ciekawostek o Julianie Ochorowiczu, masonerii, punktem kulminacyjnym zaś staje się Zakon Martynistów, w którym Czyński odegrał dużą rolę. W trzeciej części autor skupił się nad mariawitami i ich domniemanym powiązaniem ze środowiskiem okultystycznym. Omówił także niektóre spośród bardziej reprezentatywnych grup różokrzyżowców.
Na szczególne wyróżnienie w pracy Łagosza zasługuje ilość zdobytych informacji na temat Czyńskiego; autor opublikował wiele korespondencji, które przeprowadził z naukowcami, członkami omawianych stowarzyszeń, zdobył informacje biograficzne zarówno pochodzące od krewnych Czyńskiego jak i z innych wieczystych źródeł. Warte gratyfikacji są także wywiady zamieszczone w aneksach. Wszystko to dało badaczowi tematu solidne podstawy do przeprowadzenia dalszych rozważań, które w świetle zdobytych wiadomości nie są pustymi spekulacjami czyniąc książkę bardzo wiarygodną i opartą na rzetelnych podstawach. Łagosz ponadto wykorzystał także wiele porządnych opracowań historii omawianych stowarzyszeń. Jego praca stanowi nie tylko solidne kompendium wiedzy o Czesławie Czyńskim lecz także o całym okultyzmie z przełomu XIX i XX w. Gorąco polecam wszystkim miłośnikom tematu!

niedziela, 12 stycznia 2014

Hermaion nr 2/2013 "Sztuka i Ezoteryka"




W końcu ukazał się kolejny "Hermaion".

No i warto było czekać!

Po raz kolejny wydałem kasę na bardzo porządny zbiór artykułów dotyczących wszelkiego rodzaju tematów historii ezoteryki, które tym razem zostały rozpracowane pod kątem sztuki, wszelkiego rodzaju artyzm jest głównym wątkiem rzeczonego numeru.

Na wstępie świetne wprowadzenie Dariusza Misiuny otwierające oko na temat.

Rewelacyjne jak na mój gust są artykuły Zbigniewa Łagosza. "Melanż magii i sztuki. Recz o artystach magicznych" to dobra przekrojówka przez znane postacie "o'kultowego" świata i ich powiązań ze sztuką. "Cthulhu - mitopeja czy nowa forma systemu magicznego" choć krótko, wprowadza w to, co wyrosło na bazie dorobku Lovecrafta. Nie tylko jediizm, czy jakieś śmieszne twory oparte na filmie "Avatar" gdzie ludzie wymalowani na niebiesko biegają i twierdzą, że coś odkryli, ale także i amerykański pisarz opowiadań wpłynął na rozwój nurtu joke religions. Jeśli to oczywiście ten nurt, bo pewnie wyznawcy opisani przez Łagosza sami siebie tam nie zaliczą. Do przeczytania "Zewu Cthulhu" zmobilizował mnie Tarot oparty na twórczości Lovecrafta. 



A więc można wiele zdziałać za pomocą plastycznych opisów. No i przynajmniej teraz wiem jak się imię "Cthulhu" powinno poprawnie wymawiać. Na końcu jeszcze mamy recenzję książki "(O)błędna religia Hitlera", której już wiem, żeby nie czytać.

Ciekawy jest artykuł Krzysztofa Grudnia "Tolle, lege. Czytanie jako sztuka, czytanie jako magia". Uroczy wątek hermetyzmu jest w nim poruszany. Ten sam autor pod koniec periodyku zdaje relacje z konferencji dotyczącej ezoteryki na jednej z katolickich uczelni. Skomentuję to jednym prostym pytaniem "A czego po takiej konferencji można się było innego spodziewać?".

Mikołaj Krawczyk w swoim artykule "Zdejmowanie zasłony języka. Tora prorocka Mojżesza i prorokowanie Torą Abulafii" wprowadził mi niezły harmider w myśleniu. Nie moja dziedzina, nie wiele zrozumiałem. Ale artykuł bardzo treściwy i chyba nie bez powodu zamieszczony w "Hermaionie".

Za to jednym z najciekawszych w całym numerze, w moim odczuciu był następny esej autorstwa Jacka Sieradzana "Z szaleństwa pękiem na cieniutkich skroniach. Nietzsche, Artuad, Niżyński i Stachura - między geniuszem a obłędem". Bardzo lubię prace tego autora, tym razem niesamowite dla moich oczu ukazały się historie wymienionych w tytule postaci. Zastanawia mnie dlaczego narodowcy tak lubią Nietzschego, skoro to był na dobrą sprawę zwyczajny psychol? Bardzo wciągnął mnie temat problemu tożsamości narodowej, która jak widać była pewnym problemem dla owych "geniuszy".

Następny artykuł Urszuli Szulakowskiej również gorąco polecam (musiał być po angielsku?). Sympatycy tematu wicca i współczesnego czarownictwa też coś w nim znajdą dla siebie.

Następne dwa artykuły Mirosława Piróga i Norberta Wójtowicza specjalnie mnie nie zainteresowały (co nie znaczy, że nie są dobre, bo napisane są świetnie).

Kolejnym świetnym artykułem jest Nikołaj Roerich - poszukiwacz Shambhali" Przemysława Sieradzana, bardzo interesujący opis tematu.

Anna Mikołejko również ciekawie pisze o Marianie Grużewskim. Też warte uwagi.

Następne artykuły Piotra Cegielskiego, Irmy Koziny również nie są moją domeną, więc nie powiem nic wiele, poza tym, że są treściwymi opracowaniami tematu.

Zaciekawił mnie temat Kennetha Angera opisany przez Renatę Wieczorek. Lucyfer rządzi!

Dalej mamy jeszcze artykuł Jerzego Prokopiuka, ciekawy, lecz dla mnie osobiście cały nurt gnozy to dzielnie włosa na czworo.

Na końcu jeszcze krótka recenzja Pawła Frelika o książce Alexa Greya. Nie czytałem książek Greya, nie wypowiem się więc.

Warto kupić ten numer, choćby dla kilku artykułów. Hermaion trzyma fason jeśli chodzi o treściwe eseje na ezoteryczne tematy. Oczywiście sam nie jestem znawcą sztuki, a tym bardziej nie śledziłem tematu w przypadku wielkich, wybitnych magów, lecz łatwo wykazać, ze temat magii i sztuki jest nierozłączny, co też autorzy tekstów bez problemów uczynili. 

Numer jest świetny, gorąco go polecam!

Oceniam go 10/10

czwartek, 29 listopada 2012

Hermaion nr 1/2012 "Mity i mistyfikacje zachodniej tradycji ezoterycznej"




Ponieważ każdy wyjątek potwierdza regułę, stwierdziłem, że na "Agōgē Ræderze" napiszę kilka słów nie o książce, ale jej alter ego, jakim jest zbiór artykułów naukowych, stopionych w jedną całość w formie periodyku. 

Hermaion nr 1/2012 "Mity i mistyfikacje zachodniej tradycji ezoterycznej" to zbiór tekstów poświęconych skądinąd wszystkim znanej tematyce magii, okultyzmu, ezoteryki etc. Czyli wszystko dobre, co się dobrze kończy, a sprzeczne jest z naukami Kościołów monoteistycznych.

Na wstępie Dariusz Misiuna zwraca uwagę na pojęcie "ezoteryka", które zatraciło swój pierwotny sens. Dalej, Kazimierz Banek (znany już skądinąd na tym blogu) wyczerpuje dogłębnie temat Hermesa Trismegistosa. Jacek Sieradzan, którego cenię za dwie książki ("Jezus Magus" oraz "Od kultu do zbrodni") dostrzega magię w dziełach, mentalności starożytnych filozofów i ich kontynuatorów. Piotr Piotrowski, krótko, acz zwięźle przedstawia nam czym jest astrologia? Jak się zrodziła? Jak rozwijała etc.? Jerzy Prokopiuk powalił z nóg kwestiami grzechu. Wspominając o wicca na samym początki, wiedziałem, że warto będzie czytać dalej. Mirosław Piróg z wszystkich tutaj obecnych niesamowicie wprowadził w kwestie uwielbianego przeze mnie C.G. Junga. Kwestie te dalej rozwinął Bartosz Samitowski. Jest trochę na temat mitu (Tomasz Stawiszyński), o Crowleyu (Krzysztof Grudnik), masonerii (Tadeusz Cegielski), Hermetycznym Zakonie Złotego Brzasku (Rafał T. Prinke),  spirytyzmie (Anna Mikołejko), satanizmie (Zbigniew Łagosz, Michał Kihinicki) i paru innych pomniejszych kwestiach.

Ciekawostek całe mnóstwo. Nie wiedziałem np., że Jung miewał wizje. Zaciekawiły mnie kwestie satanistycznych czarnych mszy na warszawskim Żoliborzu przy okazji Czesława Czyńskiego. Hermetyczny Zakon Złotego Brzasku jest niemalże kolebką wszystkich stowarzyszeń okultystycznych, jakie wyrosły na jego bazie. Dużo nowości się dowiedziałem na temat Zakonu Martynistów. W końcu pojawiają się informacje, wskazujące na to, że w Polsce też się wiele działo, nie tylko widzimy Anglię i tamtejsze grono. Wciągnął mnie wątek kilku nieznanych mi dotąd organizacji satanistycznych: Order of the Nine Angles, Katedrze Czarnego Kozła. Kurcze, tę drugą założył mój rówieśnik. Nie wiedziałem też, że Anton Szandor LaVey znęcał się nad rodziną, co skrzętnie ukrył przed mediami, które zawsze go przedstawiały jako porządnego ojca rodziny (nie pomyślałem, że rozwody mogą na wiele wskazywać). Zaciekawił mnie  stosunek Eliphasa Leviego do polskiego narodu i znajomości z kilkoma osobami z tego kręgu. Także wątek o teoriach spiskowych skłania do refleksji. Gdzieś tam jest ten "hostis otiosus", amoralny nadczłowiek o niemal nieskończonych możliwościach, któremu musi się sprzeciwić grupa bohaterów. Coś w tym jest - przypominają mi się bajki i kompleks Edypa. Może gdzieś tu to zjawisko ma swoje korzenie? Widzenie go autentycznie uważane jest za chorobę psychiczną (szkoda, że akurat z tą tezą się wyjątkowo nie zgadzam). Rozśmieszyła mnie metafora o "inicjacji na raty" (nie gniewajcie się drodzy znajomi, nie powiem którzy, o ile czytacie ten post). A wstęp z publikacji Prokopiuka jest niesamowity:

"... Jak wiadomo, główną bronią duszy przed zakusami Ducha, tyrana czyniącego jej gwałt, jest świadomość ludzka inspirowana przez archetypy animy i Wielkiej Matki, przede wszystkim zaś nasze "ja" zwane niższym, czyli ego. (...) Męski duch narzuca  macierzyńskiej duszy i jej "synowi", ego, pojętemu jako "centrum świadomości" - poza warunkami ontycznymi i epistemicznymi - także surowy kodeks nakazów i zakazów moralnych oraz kryteriów i kanonów estetycznych. (...) Oczywiście, pamiętamy, że nasze "duszne" ego ma także swojego "ojca" czy "starszego brata" - zdemaskowane przez Freuda superego. [...] (s.68)
 A dalej przykłady z Biblii, apokryfów ... Spodobał mi się motyw węża, który pragnie Adamowi odbić Ewę. Stąd nakłania ją do zjedzenia jabłka. Świetne.

Oczywiście wymieniam tylko najbardziej rzucające się w oczy ciekawostki, bo same rozważania i informacje wnoszą wiele do polskiej nauki.

Ten numer wart jest grzechu. Wart jest swojej ceny. Gorąco polecam!