Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rafał Merski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rafał Merski. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 sierpnia 2014

Maciej Strutyński "Neopogaństwo"


Kolejną świetną książką opisująca fenomen neopogaństwa jest praca doktora Macieja Strutyńskiego pt. "Neopogaństwo." 

Ostatnio coś mało ukazało się pełnych, książkowych opracowań tematu napisanych przez jednego autora, a dzieła Scotta Simpsona "Native Faith. Polish Neo-Paganism at the Brink of XXIst Century" czy Remigiusza Okraski "W kręgu Odyna i Trygława" powoli tracą na aktualności ze względu na duże zmiany jakie w przeciągu ostatnich lat dokonały się zarówno w Polsce, jak i na świecie. 

Tutaj możemy zwrócić uwagę, że w samej tylko Rzeczypospolitej powstało wiele nowych grup, pewne ucichły, zakończyły działalność albo istnieją tylko formalnie (np. Polski Kościół Słowiański). Inne z kolei przeszły dynamiczną metamorfozę; na bazie regionalnych oddziałów większych ugrupowań powstały niezależne, nieformalne grupy rodzimowiercze. Otworzyły się nowe oddziały większych związków w innych miastach. Powstało wiele nieformalnych grup rodzimowierczych. Powstały coveny wicca tradycyjnej w Polsce, a także polskie oddziały asatru. Można do tego dodać wpływ internetu i portali społecznościowych, zwłaszcza forów czy fanpage'y na Facebooku (polecam zwłaszcza grupę Slavic Paganism & Witchcraft). Dużą rolę odegrał rozwój nauki i lepszy dostęp do źródeł. Krótko pisząc, wiele się zmieniło od czasu publikacji wyżej wymienionych prac, a to raptem może ok. 10 lat ... 

Oczywiście stan badań naukowych również zdrowo podskoczył w górę. Kilka konferencji naukowych organizowanych w Krakowie przyniosło obfity plon, czego efektem są m.in. dwie anglojęzyczne prace zbiorowe; pierwsza "Neo-Pagan and Native Faith Movements in Central and Eastern Europe" (red. Scott Simpson i Kaarina Aitamurto) oraz druga "Walking the Old Ways" (red. Adam Anczyk i Halina Grzymała-Moszczyńska). Do tego dojdą prace polskojęzyczne:  dwa numery periodyku "Państwo i Społeczeństwo" (red. Agnieszka Gajda i Jacek Majchrowski), tomik "Przeszłość i tożsamość" (red. Piotr Wiench). Pewne akcenty o neopogaństwie spotykamy także w czasopiśmie "Ex Nihilo" (artykuły Adama Anczyka i Michaliny Biel) oraz w dwóch pracach zbiorowych pod redakcją Bogumiła Grotta dotyczących nacjonalizmów. 

Temat żyje! Mało tego, prężnie się rozwija i wzmianki na jego temat co chwila pojawiają się w mediach. Wkrótce neopoganie zapanują nad światem. Oby! 

A co na temat książki?

Jest niewątpliwie porządnym opracowaniem tematu w pigułce. Autor opisał fenomen neopogaństwa od najbardziej znanych stron, a więc klasyczne kwestie: terminologia, historia (Georgios Gemistos Pleton, druidyzm, zainteresowanie kulturą słowiańską w Polsce XIX-wiecznej, III Rzesza, Jan Stachniuk, neopogaństwo w Polsce po 1989 r., Europa Zachodnia, asatru, wicca, neopogaństwo z krajów byłego ZSRR, po organizacje zrzeszające współczesnych nam neopogan). 

Zaletą książki jest to, że oprócz powtarzanych notorycznie informacji Strutyński poszedł dalej i omówił także pomijane często tematy, takie jak: koncepcja człowieka, kwestie doktrynalne (panteony bogów) , życie po śmierci, kult, miejsca święte etc. O tych sprawach książki wspominają najrzadziej ograniczając się tylko do opisu historii, ogólnych poglądów i spraw organizacji poszczególnych grup. Co jest ważne, autor porównuje poglądy wyznawców wielu różnych nurtów neopogaństwa, m.in. przedstawicieli asatru, których światopogląd nie został jak dotąd dobrze opisany w źródłach polskojęzycznych. 

Kolejną zaletą książki jest wykorzystanie dobrych źródeł (Richard Rudgley, Pete Jennings, a także opracowania polskich badaczy z ostatnich lat). 

Co do tego dochodzi, autor "poprawił błędy" swoich poprzedników, którzy niejednokrotnie pewne informacje np. na temat Stchniuka czy Pletona pisali inaczej niż podają teksty źródłowe. 

Jedyną wadą książki jest zbyt ogólne przedstawienie pewnych wątków, widzianych tylko oczami poszczególnych osób, głównie założycieli związków. W neopogaństwie próżno na cokolwiek szukać reguły nawet w jednej grupie wyznaniowej. W kilku kwestiach (zwłaszcza w wicca) także znalazłem pewne rzeczy, od których źrenice mi się rozszerzyły i zapewne zaiskrzyły. Zaciekawiła mnie także kwestie RKP i tolerancji. Cóż, podobno (zaznaczam "podobno") co innego oficjalnie, co innego z bliska. No, a już publiczna działalność co poniektórych reprezentantów daje nawet badaczom na konferencjach temat do wystąpienia. 

A książka jest rewelacyjna i wszystkim sympatykom tematu gorąco ją polecam! 

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rafał Merski "Słowiańskie dziedzictwo. Rodzima religia i filozofia"




Popełniłem mały błąd i najprawdopodobniej zamiast zacząć od tej książki, zacząłem od drugiej, którą już zrecenzowałem na niniejszym blogu. Na dobrą sprawę przeczytanie ich w odwrotnej kolejności nie robi większej różnicy. Obie przedstawiają ciut inne kwestie z pod wspólnego parasola tematyki religijnej, jaką jest rodzimowierstwo słowiańskie.

"Słowiańskie dziedzictwo. Rodzima religia i filozofia" to skrótowe przedstawienie idei jakimi kieruje się ruch rodzimowierczy. Opisane są szczegóły słowiańskich świąt, bogowie, rytuały przejścia, obyczaje, trochę przypomnień z zakresu historii kultu dawnych Słowian oraz antropologii słowiańskiej. Najbardziej wciągają dodane na końcu legendy oraz hasła, którymi powinien się kierować cały ów nurt religijny.

Co tutaj dużo mówić? Hasła słuszne, odwoływanie się do tradycji ludowej uważam za trafne.

Jedyne co mi siadło na wątrobie to notorycznie powielana przez większość rodzimowierców słowiańskich wizja religii naszych przodków tworzonej przez ideologów starych szkół, z silnymi wpływami zaborów rosyjskich i późniejszego ZSRR. Czyli dalej np. Perun zamiast Pioruna. Trochę się to rzuca w oczy, a reformacji religijnej, którą wywołać może wpływ portalu bogowiepolscy.net stale spodziewać się możemy.

A książka ciekawa, czytania raptem na godzinę - gorąco polecam!

poniedziałek, 22 lipca 2013

Rafał Merski "Etyka słowiańska"



Na dobrą godzinę, by oderwać się od tego "degrengoladą emanującego świata" przeczytałem "Etykę słowiańską" Rafała Merskiego, założyciela rodzimowierczego związku wyznaniowego "Watra". 

Niniejsze dzieło w dużym stopniu przypominało mi "Vargsmål " Varga Vikernesa, by nie odwoływać się do wcześniejszych prac o podobnym statucie i przesłaniu ...  Stanowi rodzaj manifestu i odezwy do narodu, który przeżywa powolny, stopniowy rozkład. Może fakt, że w przeciwieństwie do swoich poprzedników autor nie napisał książki w więzieniu sprawi, że zyska większy autorytet.

Merski słusznie zwraca uwagę na wspaniały styl życia i zasady, jakimi kierowali się nasi przodkowie, a które uległy zapomnieniu. Dużo cytatów z zachowanych kronik odnośnie dawnego kultu pogańskich Słowian i kilku ciekawych faktów historycznych.

I to mi się bardzo podoba. Nasi przodkowie byli znani z higieny, uczciwego, praktycznego sposobu egzystowania, gościnności etc. Przestrzegali zasad życia w społeczeństwie i cenili wolność. Autor podkreśla obraz Słowian, który obecnie przedstawiany jest w zupełnie innych barwach.

W dalszej części "Etyki słowiańskiej" akcent pada na problemy z jakimi boryka się świat współczesny. Tutaj uważam, że poglądy autora na religię, państwo, rodzinę, są jak najbardziej słuszne. Merski zwraca uwagę na tradycyjny model rodziny, na problemy jaki gotują nam "wzorce osobowości XXI w." i na kwestie, o których ludzie zapominają zaślepieni "empatią" i brakiem wiedzy z historii. Kolejny plus tej książki to zwracanie uwagi na niebezpieczeństwa dla Polski, jakie dotykają naszej gospodarki. 

Tutaj zrobię mały tematycznie skok w bok. Niektórzy socjologowie wyróżniają dwa pojęcia: magia i religia. Magia to w ich ujęciu postawa manipulacyjna, mag sam pewne rzeczy tworzy, forma działania jest czysto instrumentalna. W religii zaś postawa jest błagalna, człowiek korzy się przed bóstwem, by coś osiągnąć.
Po co ta odskocznia? W książce jest trochę o mentalności ludzi. I właśnie gdyby tą socjologiczną dychotomię przenieść na obraz mentalności Polaków to widzimy go jasno - zamiast sami decydować, nie liczyć się z opinią międzynarodową, tworzyć wszystko we własnym imieniu, pod samego siebie (niczym mag w socjologii), to przyjmujemy postawę drugą - bierną, uległą, opierającą się na zasadzie, może będzie, tak trzeba ... A nic nie trzeba!  Dlaczego Polacy nie przyjmują założeń - kreujemy naszą rzeczywistość? Dlaczego nie kierują się egoizmem narodowym? Kto nas broni? Kto dba o nasze interesy? Nikt. Za to wszyscy nas skutecznie wyzyskują, zniżają mentalnie do swojego poziomu i osłabiają naszą gospodarkę wzbogacając własny kapitał. Propaganda idzie dobrze, tylko, że ilość idiotów w narodzie jest większa niż się przypuszcza.

Właściwie z większością argumentów przedstawionych przez autora się zgadzam. Jest tylko jeden podstawowy problem - ludzie dookoła. Mogę być uczciwy, ale co mi z tego, kiedy inni na nieuczciwości zajdą dalej? Trzeba uważać, by nie wylać dziecka z kąpielą. Z jednej strony mowa jest o zaradności życiowej, z drugiej o zasadach, które nie łatwo stosować w naszych warunkach.

Jedyne zarzuty, które postawiłbym autorowi to:
1) Powołuje się na prace członków Zadrugi - Jana Stachniuka czy Antoniego Wacyka. I właściwie słusznie, bo mieli oni bardzo dobre poglądy na zastąpienie dawnych praktyk i światopoglądu religijnego czymś nowym, o wiele lepszym. Wszystko w porządku. Jednakże, zadrużanie nie byli takimi rodzimowiercami jak nam współcześni. Hasło "bałwany pozostawmy bałwanom" stoi w sprzeczności z ideami kultu dawnych bogów, co dla obecnych neopogan jest normą. Mój zarzut jest taki, że autor nie polemizuje z tą częścią filozofii przedwojennej Zadrugi. Zwraca uwagę tylko na aspekty etyczne.
2) Mowa jest o Polsce i bogach słowiańskich, ale jak to od dawna bywa - mamy tu krótkie modlitwy i wzmianki o bogach Rusi (Mokosz, Perun) lub Arkony (Świętowit). Kiedy w końcu Polska będzie Polską, a rodzimowiercy zaczną w modłach używać rodzimych imion bogów (Piorun, Marzanna czy Nyja)?

Generalnie książka bardzo dobra, warta uwagi, polecam!