Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Philip Carr-Gomm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Philip Carr-Gomm. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 czerwca 2018

Adam Anczyk "The Golden Sickle. An Introduction to Contemporary Druidry"


Przenosimy się myślami do Wielkiej Brytanii. 

Z resztą nie tylko tam, bo Adam Anczyk zabiera nas w podróż przez otchłanie historii i przestrzeni: czytamy o tym, co na temat starożytnych druidów zachowało się w zabytkach piśmienniczych, głównie wśród rzymskich kronikarzy, poznajemy pra-neodruidyzm jako ruch inspirowany dawną myślą celtycką by w końcu przenieść się do współczesności i poczytać czym jest on dzisiaj w Europie i w Stanach Zjednoczonych. 

Punkt po punkcie Anczyk wprowadza w temat. 

Na pewne rzeczy nie zwracałem dawniej większej uwagi, mam tu na myśli wpływ aleksandrianina Philipa Shallcrassa oraz Isaaca Bonewitsa dla tego nurtu religijnego, cieszę się, że w niniejszej pracy  rozwinięto te tematy. Ponadto powinszować świetnego przedstawienia wielu innych zagadnień z omówieniem szczegółów historii Zakonu Bardów, Druidów i Owatów (czy może Vatów) oraz Ár nDraíocht Féin. 

Generalnie książka wciąga, autor przysporzył starań do opisania tematu od tej strony jakiej jest to możliwe. 

Moją wątpliwość budzi tylko fakt czy Anczyk faktycznie poznał druidyzm dogłębnie czy tylko bazował na dostępnych mu podstawowych źródłach? Pisząc o wicca przyłapałem go na opcji numer dwa. I teraz zastanawiam się czy tu nie ma tego samego; trochę zdradza go styl pisania - nie waha się stosować wesołych anegdot czy może raczej wesołych aluzji (typowe dla badaczy zakrywających coś) czy odniesień do powszechnie znanych tematów popkulturowych m.in. kilka razy czytałem o Panoramiksie (po angielsku Getafiksie). Napisał, że Gerald Gardner należał do Ancient Order of Druid Hermetists. Wiem, że należał do Ancient Druid Order, nie wiem teraz czy to jest to samo? Zastanawia mnie także rozdział na temat celtyckiego rekonstrukcjonizmu, autor praktycznie nie wymienia z nazwy konkretnych grup pisząc jedynie teoretycznie o nich i porównując z innymi, m.in. z rodzimowiercami słowiańskimi.

Ale tutaj nie mam jasnych podstaw do stawiania podejrzeń i oskarżeń. Ponadto zwrócę uwagę, że temat druidyzmu nie jest tak tajemniczy jak temat wicca, którego nie sposób łatwo zbadać. To w sumie działa na korzyść autora. Jak dotąd nie poznałem lepszego badacza druidyzmu w Polsce od Adama Anczyka. Wnioski, które wysuwa sprawiają wrażenie powszechnie znanych - duża ilość badaczy neopogaństwa kieruje je w identycznym kierunku. Książka jest zatem godna uwagi.

Polecam!

niedziela, 23 lipca 2017

Philip Carr-Gomm „DruidCraft”



Druidrcraft to pomost pomiędzy religią wicca a druidyzmem. Innymi słowy kolejna eklektyczna tradycja wyrastająca na podłożu obu wspomnianych ścieżek. Autor pracy jest głową OBODu, był także inicjowanym wiccaninem, stąd stara się czytelnikom wskazać drogę środka jeśli są miłośnikami współczesnego pogaństwa, a nie wiedzą, którą z religii wybrać.

Poniekąd rozumiem Carr-Gomma. Sam borykałem się pomiędzy wicca tradycyjną a lokalnymi wierzeniami. Czasami inspirację czerpałem z jeszcze innych źródeł. Nie sposób znaleźć coś co byłoby dopasowane dla każdego. Trzeba więc szukać czegoś na wzór własnego systemu, co okazuje się być najlepszym rozwiązaniem. Albo i nie ... 

Zauważyłem, że teraz unika się pojęć takich jak „tradycja X” cz „czarostwo X”, co do niedawna było normą. Najwyraźniej wszelkie „tradycje X” poza dwoma głównymi wiccańskimi powoli zaczęły w odbiorze społecznym nabierać negatywnego wydźwięku. Tak jak w pracy nie ma u mnie „recepcjonistów” tylko są „lobby ambasadorzy”. Teoretycznie to samo, ale brzmi lepiej. Stąd wszelkie trendy typu GreenCraft, ChaosCraft etc.


Philip Carr-Gomm przedstawia kilka opowieści i ogólnie mówi o wszystkim: historii, magii, nauczaniu. Treściwie jak na ponad sto stron. Parę informacji jest sensownych, ale pozostałe 70% zawartości to oczywiste oczywistości. Niemniej w tekście nie znalazłem czegoś co by mnie skłoniło do pisania o tej książce źle. 

Dla fanów ogólnie rozumianego współczesnego czarownictwa i druidyzmu śmiało polecam! 

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Philip Carr-Gomm "Historia nagości"


Ponieważ na okładce książki napisane jest "nie czytać w ubraniu", sugeruję udać się do sypialni lub czytelni. Wkładanie literatury do odzieży i rozprawianie się z nią w ten sposób uważam za bezsensowny pomysł.

Do kupna tej książki wbrew pozorom nie zwabił mnie tytuł lecz nazwisko autora - Philipa Carr-Gomma, znanego druida, głowy OBODu. Wiedziałem, że w tekście znajdę interesujące mnie zagadnienia.

Nie, nie. O to też mi nie chodzi. Co za erotomani czytają mój blog? No dobrze! Niech będzie. Skoro tak na prawdę chcecie zobaczyć moje akty to znajdują się one na tej stronie.

Jedźmy dalej.

Oczywiście książka świetnie omawia lubiane przeze mnie zagadnienie. Nagość! Philip Carr-Gomm jest naturystą od 49 roku życia (a przynajmniej tak deklaruje). Muszę przyznać, że późno zaczął. Ja swoją przygodę rozpocząłem w wieku 15 lat a trwa ona nadal (w tym roku jubileuszowe 18 najcieplejszych w roku sezonów publicznie na golasa!). Tak trzymać!

A już te przygody tam ... Panie z którymi miałem wykłady na studiach, a które na mój widok opuściły galopem plażę. Tego się nie zapomina!

I generalnie uważam, że więcej pań w wieku od szesnastu do dziewiętnastu lat powinno zacząć praktykować to rzemiosło. Noszenie biustonosza w dużym rozmiarze na plaży powinno być surowo karane mandatami dla nastolatek, które kończą lub ukończyły gimnazjum.

Carr-Gomm pisze o wielu aspektach nagości. Politycy, modele, grupy religijne, artyści, aktorzy, aktywiści polityczni. Pomimo, że najświeższe tematy w stylu FEMEN czy gość, który wybiegł nago przed brytyjską królową nie są wspominane wśród przykładów to omówiony został każdy szczegół tej ideologii i wiemy z czym się to je.

Muszę przyznać, że praca Carr-Gomma świetnie uzupełnia się z "Homo nudus" Roberta W. Florkowskiego. Pomimo, że obaj Panowie omawiają "część wspólną historii nagości", to w każdej z ich prac z osobna czegoś brakuje. Florkowski np. nie napisał nic o wicca, naturyzmie chrześcijańskim czy gimnozofii co Carr-Gomm wniósł do świadomości czytelnika. Z kolei Florkowski lepiej przedstawia inne ciekawostki historyczne, które Carr-Gomm omawia bardzo pobieżnie.

Oczywiście jest cały rozdział o wicca. Nawet dobrze napisany. Z reguły temat ten omawiany był na końcu tego typu opracowań, a tu mamy na odwrót - niemalże od niego się zaczyna. Jest to krok w dobra stronę.

Tłumaczenie trochę zawodzi. Pisząc o kupnie "Wioski wiedźm" przez Gardnera autor miał na myśli za pewne sławną "Chatę Wiedźm", XVI-wieczną chałupę, w której potem odprawiano obrzędy. Podobnie jak pewien cytat wskazuje na to, że Budapeszt leży w Bułgarii (s.246) - trochę niejasno jest to napisane.

Spodobało mi się podejście do sprawiających problemy emigrantów-duchoborców:

Komendant policji nakazał ich otoczyć i zagonić do urzędu imigracyjnego, gdzie kazano im się ubrać. Kiedy odmówili, drzwi zabito gwoździami. Rozwieszono też świecące jasno latarnie, które przyciągały komary. Do rana wszyscy mieli na sobie odzież. (s. 123)

Żebym nie znalazł  pomysłu na bisurmanów. A, że zaliczam się do kreatywnych to ...

Dowiedziałem się, że 81% Brytyjek wstydzi się swojego ciała. No jest czego przyznam szczerze. Tylko dlaczego Brytyjki tak chętnie idą z każdym do łóżka, a Polki choć nie mają czego się wstydzić wybrzydzają? Tego nie rozumiem.

Książka fajna - gorąco polecam!

A teraz zabieram się za taniec ze spiralką w wydaniu Gwiezdnego Jarząbka ...

czwartek, 7 sierpnia 2014

Philip Carr-Gomm & Richard Heygate "The Book of English Magic"


Dużo, bo ponad pięćset stron. A o czym? A na dobra sprawę o wszystkim co najlepsze: starożytny druidyzm, magia saksońska, legendy arturiańskie, druidyzm współczesny, wicca, okultyzm przełomu XIX/XX wieku (teozofia, Bławacka, Crowley, Hermetyczny Zakon Złotego Brzasku, magia chaosu), masoneria, teozofia, templariusze, różokrzyżowcy, magia i magowie renesansu, Harry Potter, spirytyzm, medycyna ludowa, zodiak i długo by wymieniać ... Na dobrą sprawę wszystko.

Początkowo myślałem, że na piedestał postawiony zostanie druidyzm, bo w końcu autor Philip Carr-Gomm, jest przywódcą Zakonu Bardów, Druidów i Watów. Nawet nie pomyliłem się wiele, bo temat ten jest bardzo dobrze opisany. No, ale autorzy dołożyli wszelkich starań, żeby inne tematy równie dobrze przedstawić, co sprawiało, że ich praca jest wręcz genialna i wcale nie prezentuje emicznego punktu widzenia. 

Oczywiście zwróciłem uwagę na temat, który interesuje mnie jak zwykle najbardziej, a więc wicca. Dużo dobrych wiadomości, choć co poniektóre już lekko zdezaktualizowane. Dobrze zebrane, uzupełnione wywiadami z m.in. Vivianne Crowley (jej poetycka mowa nie wiele różni się od słów jednej z jej duchowych "wnuczek" z Polski, widać "pokrewieństwo duchowe"), Maxine Sanders, Rufusem Harringtonem, a także ze znanymi uczonymi, m.in. prof. Ronaldem Huttonem i Grahamem Harvey'em. 

Zaciekawiła mnie osobiście kwestia mówiąca, że Joan Rowling bazowała na dziełach różokrzyżowców tworząc Hogwart i jej bohaterów. Myślałem, że to tylko dni szkolne Toma Browna uchodzą za główne źródło inspiracji pokazując tradycyjny, brytyjski system edukacji. Jak widać nie do końca. Nie wiedziałem też o wpływach masońskich w Kościele Jezusa Chrystusa Świętych Dni Ostatnich. Ciekawe sprawy. 

Oprócz ciekawostek dużo porad, wskazówek, polecanych linków i książek. 

Nie wiem czy podawanie linków, adresów knajp w książkach mam sens; jestem zdecydowanie sceptykiem w tej kwestii, bo te tematy szybko tracą na aktualności i niedługo po tym połowa książki do niczego nie jest przydatna (patrz np. Scott Cunningham i adresy sklepów, których już od dawna nie ma, podobnie jak i autora w tym samym wcieleniu pomiędzy żywymi). 

Tak więc nie rozpisując się uważam, że książka jest świetna i śmiało polecam ją wszystkim miłośnikom tematu.