Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lois Bourne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lois Bourne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 października 2013

Philip Heselton "Witchfather. A life of Gerald Gardner. Volume II: From Witch Cult to Wicca"



Ciąg dalszy następuje ...

A więc stało. Szczęśliwie dobrnąłem do końca tej podróży. Tym razem jednak było o wiele ciekawiej niż poprzednio. 

Dowiadujemy się znacznie więcej o kształtowaniu się tradycji gardneriańskiej niż to było powiedziane do tej pory. Więcej nazwisk ujawnionych, więcej szczegółów dotyczących historii. Więcej listów i rozważań.

Zaciekawiło mnie to, że jeden z pierwszych gardnerian, Szkot z pochodzenia, działał na rzecz nacjonalistycznej partii Szkocji i nawet opowiadał się za stworzeniem armii przeciwko Anglii. Nie można? A jednak można nawet i to - i znowu mój światopogląd, który wielu osobom wydaje się sprzeczny z wiccańskimi ideałami okazuje się być starą normą. Oczywiście nie mam w zamyśle tworzenia żadnej armii przeciwko Anglii, uprzejmie proszę nie łapać mnie za myśli.

Biografia jest świetnie przedstawiona, coraz więcej szczegółów układających te puzzle w jedną logiczną całość. Do niedawna można było pozostawać sceptykiem w kwestiach poznania całej prawdy na temat powstania religii wicca i jej rozwoju na przestrzeni lat. Teraz wydaje się to być całkiem realne. 



Panie Heselton! Świetna praca, jakich mało na tym świecie. Z czytym sumieniem należą się Panu publiczne pochwały, także wśród wiccan w innych częściach globu. 

Ocena 10/10

Krótko pisząc - należy, a nawet trzeba tę książkę przeczytać.

piątek, 22 marca 2013

Lois Bourne "Witch Amongst Us. The Autobiography of a Witch"



"Czarownica pomiędzy nami. Autobiografia wiedźmy" to wbrew pozorom nie kolejna książka o rozwoju tradycji gardneriańskiej wicca. To bardziej wspomnienia Lois Bourne dotyczące jej doświadczeń ze spirytyzmem, "klientami", duchami i przyjaciółmi (o tej Sonyi nie mogłem już czytać) etc. Dopiero ostatnie pięćdziesiąt stron bardziej akcentuje znacznie ciekawsze tematy. 

Oczywiście pojawiają się tutaj pewne nowości (lub raczej starości, bo czarownictwo w końcu przeszło poważną ewolucję przez ostatnie kilkadziesiąt lat swojego istnienia), niemniej stwierdzam, że większa część tej książki jest piekielnie nudnawa.

Ciekawe są relacje Lois z chrześcijaństwem. Wzruszające jest to, że jedną osobę zdołała nawrócić. No wzmianka o tym, że wiedźma na chrzcie to dobry omen też mnie lekko zaintrygowała. Kurcze, że też nikt z rodziny nie prosił mnie o dostąpienie tej zaszczytnej funkcji ... Byłbym jak Matka Chrzestna Kopciuszka (może raczej bliżej by mi było do jej trawestacji ze Shreka, choć stanowiska tego niewątpliwie bym nie przyjął).  

Jest też kilka ciekawych tematów pokrytych naukowymi wywodami. Wciągnął mnie temat czarnej magii, a także tematy dotyczące reinkarnacji. A  tak to trochę o podróżach, trochę o wywiadach i showmaństwie. 

Generalnie do książki wielu zarzutów nie mam, poza tym, że "Dancing with Witches" to zdecydowanie lepsza pozycja autorki i znacznie ciekawsza. Choć i ta nie powinna umknąć niczyjej uwadze, zwłaszcza wiccanom i ich sympatykom.

piątek, 13 lipca 2012

Lois Bourne "Dancing with Witches"


Po przeczytaniu autobiografii Pat Crowther naszła mnie ochota na kolejną książkę z tej samej dziedziny. Odruchowo wybrałem Lois Bourne "Dancing with Witches". "Taniec z wiedźmami" opowiada o życiu jednej z pierwszych gardneriańskich arcykapłanek. Bourne przedstawia w niej wspólny czas spędzony z Geraldem Gardnerem, sytuacjach, które miały miejsce w trakcie końcówki życia tej niezwykłej postaci. Są też w dużej mierze wspomnienia z podróży autorki m.in. do Hiszpanii, Grecji, Peru, Ameryki Północnej. Nie brakuje opisów spotkań z innymi czarownicami, m.in. z czarownicą z Hiszpanii ("chrystopoganki", która nawet nie wiedziała, że istnieją mężczyźni - czarownicy. Potwarz!), z Mother Thomas. Bourne opisuje także swoje uczestnictwo w rytuałach voodoo, przedstawia czym jest Obeah.

Dużo w książce jest dygresji, np. opisując Delfy, autorka koniecznie przytacza opisy znane z dzieł Plutarcha na temat tego jak wszystko wyglądało w starożytności. Duża część książki to przepisane fragmenty dotyczące historii, religii etc. Zaciekawiło mnie np. to, że legendy czarownic z Canewdon (tak, tak, ukochany przeze mnie temat "Starego George'a" Pickingilla) Bourne przedstawia jak suchy fakt.

Jedynym minusem są opisy sytuacji, w których autorka nie podaje nazwisk danych osób. Np. opisany jest okres, kiedy Olive Green kradnie "Księgę Cieni" dla Charlesa Cardella. Są osoby, ale nie wiadomo o kim mowa. Nie wiadomo kim jest arcykapłanka "Annis"? Są za to tradycyjne sprostowania pewnych tematów, m.in. dotyczące znajomości Gardnera z Edith Woodford-Grimes.

Spodobał mi się cytat, który należy przetłumaczyć mniej więcej: "Gdybyś był biedny, postrzegano by Cię jako wariata, ale, że nie jesteś, uchodzisz za ekscentryka". Trochę to rzuca cienia na osobowości co poniektórych znanych mi osobiście wiedźm, wyznawczyń religii wicca.

Cóż, ja też byłem i w Delfach, i w Alanyi, podobnie jak i Bourne, wiem co autorka czuje.

Książka ciekawa, może m.in. dzięki sporej ilości dygresji w stronę antropologii. 

Polecam!