Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jimahl di Fiosa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jimahl di Fiosa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 grudnia 2012

Jimahl di Fiosa "A Coin for the Ferryman. The Death and Life of Alex Sanders"



 "Wielu idzie za głosem, kilku jest wybrańców"
Alex Sanders


"Obol dla przewoźnika. Śmierć i życie Alexa Sandersa" to trzecia, zamykająca Trylogię Aleksandriańską książka autorstwa wiccańskiego arcykapłana Jimahla di Fiosy. Nie martwmy się jednak za wczas, może z czasem doczekamy się tetralogii. Jak pamiętamy, cykl rozpoczynało dzieło "Głos w lesie" poświęcone seansom spirytystycznym, na które wzywany był duch Króla Czarownic, i to w nim pod sam koniec spotykamy zapowiedź trzeciej części. Druga część "Wszystkie dzieci króla", opiewa losy wielu znakomitych aleksandrian.

"A Coin for the Ferryman. The Death and Life of Alex Sanders" to głównie kompilacja biografii Alexa Sandersa znana z innych książek, m.in. autobiografii Maxine "Firechild", wzbogacona o wspomnienia ich uczniów, którzy byli świadkami wielu wydarzeń z czasów życia Króla.

Oczywiście książka wspaniała. 

Uczniowie Alexa dementowali m.in. pogłoskę o jego inicjacji przez babcię, choć on sam aż do śmierci głosił jej autentyczność. Ciekawa jest historia o sprzedaży cnoty Janet Farrar, o rytuałach, z których uciekała przyprowadzona małpa (nie wiem dobrze o jaki konkretnie gatunek chodziło). Podobnie było z pingwinami. Ciekawy wątek o inicjacjach w knajpach. Itd. Itp. 

To co najbardziej wzbudziło moją kontrowersję, to fakt, że w książce utrzymana jest teza o wywodzeniu się linii aleksandriańskiej od Monique Wilson. O bogowie! Miejmy nadzieję, że to nie prawda ... 

Lekko smuci jednak przedstawienie samej osoby Alexa. Choć dla wielu wiccan uchodzi on za najcenniejszy, wręcz niekwestionowany autorytet, tutaj jest on przedstawiony dość pejoratywnie. Alex choć uchodził za osobę przepełnioną do bólu humorem miewał jednak wiele słabości. Mówi się o jego niskiej samoocenie, o depresji, o showmanstwie, które było bardziej pokazowe niż efekty magii. Są wzmianki o tym, jak nienależycie traktował Maxine, spędzał czas w knajpach etc. Dużo mówi się o jego pozytywnym stosunku do chrześcijaństwa, krzyżu na szyi, rozmowach ze świadkami Jehowy etc.

Bardzo rzucają się w oczy cytaty, w których wiele jest mądrości: "Nie składaj hołdu żadnemu człowiekowi. Wszystko co to znaczy jest prawdą", "Jestem człowiekiem, a człowiek umiera przez cały czas",  "Dobre pytanie to takie, na które nigdy nie da się znaleźć odpowiedzi", "Poświęciłem swoje życie Bogini, ale jako człowiek popełniłem wiele błędów" etc. 

Książkę polecam wszystkim aleksandrianom i sympatykom religii wicca.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Jimahl di Fiosa "A Voice in the Forest"






" ... Pytania nadchodziły z grupy tak szybko, jak szybko Alex udzielał odpowiedzi. Ktoś pyta - "Jak to jest po tym jak się umrze?"

SEN

- Masz na myśli surrealistycznie?

TAK

[...]" 


Nie ma chyba człowieka, który nie chciałby wiedzieć, co go czeka po przejściu w stan goth (to pojęcie padło w jednej z książek recenzowanych wcześniej na tym blogu, choć nie wspominałem o nim w poście). 

Od wielu tysiącleci człowiek zadaje sobie pytanie, co jest po tej "drugiej stronie"? I tak w kółko słyszy historie o zaświatach,  o reinkarnacji, o tym, że nie ma życia po śmierci to tylko iluzja naszych umysłów... 

Najciekawsze z tego wszystkiego wydawały mi się historie ludzi pojawiających się w snach i oznajmujących, że pod dostatkiem mają chleba, lecz brakuje im mięsa ... Albo sny, w których człowiek odpływał łodzią za rzekę tudzież ocean. A doświadczenia regressingu czy "Out of Body Experience"? Nieocenione. 

Do spirytyzmu nie miałem zaufania jak do tej pory. Czytałem kiedyś o fałszerstwach ze strony osób, które przyczyniły się do powstania współczesnego ruchu spirytystycznego. Potem w jednej z ezoterycznych publikacji czytałem o grupie mediów, którym dwie osoby zleciły wywołać zmyśloną przez nich postać zmarłego przed latami lorda i kazać mu odpowiedzieć na postawione pytania. Jak się okazało duch przybył i odpowiadał. Sprawdzenie wszelkich źródeł potwierdziło, że nie istniał nigdy taki lord, ani nikt podobny. Naukowcy doszli do wniosku, że to nie żadne duchy, a ludzka podświadomość steruje tym mechanizmem.
Od czasu przeczytania książki Gerald Gerald: Witch Jacka Bracelina (czyt. Idriesa Shaha) po rozdziale dotyczącym seansów spirytystycznych miałem sprzeczne myśli. No, oczywiście liczę na fakt, że opisane w tej książce wspomnienia Gardnera były prawdziwe, a nie zupełnie zmyślone jak to czasem bywa.
Czy w takim razie doświadczenia spirytystyczne są tylko działaniem naszych mózgów czy może faktycznie, za ich pomocą kontaktujemy się ze światem zmarłych? Myślę, że z tym jest identycznie jak z regressingiem. Jeśli przejdziemy przez hipnozę odpowiednio, to ujrzymy swoje poprzednie wcielenia. W przeciwnym razie ujrzymy siebie jako Kleopatrę, Juliusza Cezara, Napoleona Bonaparte albo egipskiego kapłana ...

Od razu warto zaznaczyć, że i w tej książce wszystkie możliwości są brane pod uwagę, nie jest to bezmyślna zabawa za pomocą wrodzonych umiejętności. 

A teraz wracając do sedna sprawy. Czytając książkę Jimahla di Fiosy A Voice in the Forest, Spirit conversations with Alex Sanders już po kilku stronach miałem ochotę sobie włączyć utwór "Ressurection Stone" ze ścieżki dźwiękowej do ostatniej części ekranizacji Harrego Pottera, który to idealnie wprowadza nas w klimat tej lektury. Wyciszenie połączone z poczuciem cudowności ...

Książka jest zapisem doświadczeń spirytystycznych dokonanych przez autora i grupę aleksandrian, którzy w trakcie kilku świąt w leśnej głuszy przywoływali, nie byle kogo, lecz samego Króla Czarownic - Alexa Sandersa, którego to duch odpowiadał im na różne postawione pytania za pomocą tablic, przeznaczonych do tego typu zabiegów. Oprócz tego przeprowadzone są wywiady z osobami, które brały udział w tych rytuałach (Phoenix, Jack, Willow, Morven, Asha, Paul - jak zaznaczył autor na wstępie, pewne dane osobowe zostały tutaj celowo zmienione na życzenie bohaterów), jest też wywiad z Alexem z lat 70., a także rozdział o "tulkusach" osobach ponownie wcielonych w buddyzmie tybetańskim, autorstwa "Willow". Oprócz seansów grupowych, autor opisuje też własne przekazy od Alexa, za pomocą metody automatycznego pisma. 

Dokładny opis wszystkich szczegółów, a także towarzyszących im sytuacji, sprawia, że książka jest wręcz niesamowita. Czyta się ją z wypiekami na twarzy. 

Większość pytań zadawanych Alexowi dotyczy prywatnych spraw i porad, są też jego sugestie i jedna zagadka, która pozostała mi w pamięci. Zapytany o inicjację Alex odpowiada, że pierwszy stopień otrzymał od "Freda". Nie wiadomo o kogo chodzi. Jedynym znanym gardnerianinem z tej epoki o takim imieniu był Fred Lamond, ale żadne źródło nie potwierdza by to właśnie Lamond przewodził inicjacji Alexa. 

Ciekawy jest przekaz od Alexa, zapisany za pomocą automatycznego pisma. Zacytuję fragment:

"...Widzę, że drogi magii nie są już dłużej ukryte i można znaleźć sekrety stuleci na każdej półce w każdej księgarni. Są tak dostępne, że niebezpieczeństwo odwrotu jest ewidentne - jest w tym tendencja do brania wszystkiego dla zapomogi, do postrzegania jako wspólnych rzeczy, które nie mają żadnej wagi. To jest pułapka dla umysłu i trzeba jej unikać. Misteria bogini są silniejsze i głębsze niż czas. Opierają się czasowi. [...]" (strona 81, tł. Siliniez) 

Ciekawe są wzmianki o sytuacji jaka miała miejsce po rytuale (Paul upada nagle na zdrowiu, pojawia się obawa, że część duszy Alexa ulokowała się w jego ciele), opisy wizji, historie o śnie w którym Alex oznajmia, że przepływa przez czarne morze, opisuje stan po śmierci jako ciemne miejsce, rodzaj "czyśćca", a jego reinkarnacja ma mieć miejsce w 2000 roku, w jednej z wiccańskich rodzin poza Wielką Brytanią. Co ciekawsze Alex przywoływany jest także później w 2002 roku, jak dochodzą do tego uczestnicy rytuału, jest on w stanie uczestniczyć w rytuale, kiedy śpi jako ziemskie dziecko. Rozdział o tulkusach lekko wyjaśnia ten fenomen. 

Książka jest niesamowita.  Pozytywne recenzje zebrała od wielu osób, które to przedstawione na wstępie w jednym z nowszych wydań. 

Warto! Gorąco polecam! 


piątek, 2 marca 2012

Jimahl di Fiosa "All the King's Children. The Human Legacy of Alex Sanders"



Książka Jimahla di Fiosy All the King's Children. The Human Legacy of Alex Sanders, czyli Wszystkie dzieci króla. Człowiecze dziedzictwo Alexa Sandersa,  to historie kapłanów i kapłanek, przedstawicieli aleksandriańskiej tradycji religii wicca. Jak zwrócił uwagę na samym początku literat, mnóstwo jest prac o Alexie Sandersie, a mało poświęconych jego kontynuatorom. Stąd też autor książek: A Voice in the Forest (1998) oraz A Coin for the Ferryman. The Death and Life of Alex Sanders (2010), postanowił opisać wspomnienia i przemyślenia wielu wspaniałych aleksandrian.

Kapłani inicjowani w wielu aleksandriańskich liniach, z różnych krajów (od USA, przez Australię, Wielką Brytanię po Polskę) opowiadają w niej o swojej przeszłości: o tym jak trafili na aleksandriańskie rzemiosło, jak cenią postać Króla Czarownic, któremu wiele zawdzięczają, jak wypełniają swoją powinność jako kapłani i kapłanki Rogatego Boga i Potrójnej Bogini oraz czym jest dla nich wicca?

Czytając te historie, zwracałem szczególną uwagę na to co łączy wszystkich w niej występujących wiccan. Były to typowe czarownicze biografie: większość osób interesowała się magią już w dość młodym wieku, część wykazywała umiejętności psychotroniczne (nie wiem czy to dobre słowo, na odpowiednik angielskiego "psychic", w każdym razie chodzi o umiejętności jakich nie mają mugole) od najwcześniejszych lat życia. Niektórzy wychowywali się blisko natury, czytali klasykę gatunku literatury pogańskiej jak i nauki innych przedstawicieli współczesnego kultu dawnych bogów czy duchów. Nie brakuje krytycznych uwag pod kątem chrześcijaństwa, którego wyznawcami była większość rodziców bohaterów owej pozycji jak i pewnych traumatycznych wydarzeń w życiu czarownic. Najsłodsze wydały mi się pierwsze doświadczenia magiczne bohaterów, które opisują jeszcze przed podjęciem wiccańskiego treningu.

Książka ma jeszcze jeden plus. Osoby zainteresowane wicca myślą, że od samego początku istnienia owa religia miała żelazne zasady, których arcykapłani surowo przestrzegali (np. tradycja roku i jednego dnia przed inicjacją). Wbrew pozorom wszystko nie było takie piękne jak się wydaje, opisany jest choćby przypadek inicjacji bez szerszego treningu, co dopiero po inicjacji w covenie aleksandriańskim zmieniło postać rzeczy. Z reguły pozycje przedstawiające okres lat 70. czy 80. XX wieku niejednokrotnie jeżą włos na głowie, uświadamiając czytelnikom na jakich zasadach faktycznie rozwijało się współczesne czarownictwo.

Wielu wiccan żałuje, że nigdy za życia nie miało okazji poznać Alexa Sandersa. Nie ma w tym nic dziwnego. Król Czarownic swoim ekscentrycznym zachowaniem, medialnym showem wzbudził wiele kontrowersji, jednakże kim był na prawdę? Czy mógł być szaleńcem, skoro tylu dumnych aleksandrian do dziś szczyci się zdobytą wiedzą, treningiem i naukami przekazywanymi od aleksandriańskich arcykapłanów i arcykapłanek? Dla wielu osób poszukujących odpowiedzi na to pytanie będzie książka Jimahla di Fiosy.

Lekturę tę gorąco polecam wszystkim sympatykom religii wicca.