Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Claire. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Claire. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 sierpnia 2017

Claire „Miejskie wiedźmy. Magiczne rytuały, talizmany, miejsca mocy”


Na dobrą sprawę tytuł „Wiejskie wiedźmy” też by doskonale pasował. W końcu rośliny rosnące w dużych aglomeracjach jak i za rustykalnymi oborami są takie same. No może z zaznaczeniem, że na wsi więcej jest łąk i za pewne też lepszy wybór.

Kolejna praca Pani Claire, którą miałem okazję przeczytać nie wiele różni się od omawianej wcześniej „Magii wiedźm”. Na dobrą sprawę gdybym przekopiował stary post i wkleił go tutaj to tak na prawdę treść pasowałaby jak ulał. No może tym razem nie było czarów ze spłuczką od kibla, ale kilka pomysłów równie ambitnych się znalazło jak choćby rytualna libacja przed jakimś urzędem. 

Kilka porad Claire uznałbym za warte uwagi. To był chyba jedyny pozytywny atut tej pracy. Niestety większość rytuałów i pomysłów, na które podli, inicjowani (lub byli) wiccanie patrzą co najwyżej zgryźliwie kątem spojówki uważam za stratę czasu, albo co najwyżej formę drobnego relaksu. Dla rozrywki można, ale na pewno nie dla wyższego celu. 

Nic wartego szerszej uwagi. Denna komercha à la Studio Astropsychologii - specjalność zakładu. 

Nie polecam! 

niedziela, 24 marca 2013

Claire "Magia wiedźm. Rytuały, specyfiki i zaklęcia"


Claire "Magia wiedźm. Rytuały, specyfiki i zaklęcia" to kolejne przesiąknięte New Age'm dzieło, którego głównym celem jest wykształcenie i wytrenowanie współczesnej czarownicy. Oczywiście do głównych jej zajęć należeć będą m.in. palenie kadzidełek, używanie aromatów, medytowanie, magia laleczek, kamieni, wróżenie z kart, radiestezja czy stawianie relikwiarzy poświęconych przodkom. Książka adresowana głównie do kobiet, jak zwykle mężczyźni zostali zdyskryminowani, choć tradycyjnie autorka na początku temu przeczy.

Pierdoły, cuda wianki na kiju, jakich nie brakuje w pracach S. Cunninghama, C. Puziewicz, Silver RavenWolf, , E. Dugan, G. Granta, A.Devine'a, Al G. Manninga, A. Abyssa, G. Dunwich, P. Telesco, F. de Grandis, R. Bucklanda, T. Sabin, T. Thorn-Coyle i innych pięcioramiennych gwiazd wolnej neopoganki.

Szczerze zastanawiałem się nad jednym wątkiem. Książkę napisała (zdaje się) Niemka. Spodziewałem się jakichś elementów wpływowych z tego regionu. Tutaj jednak spotkałem się z typową niemiecką współczesnością, w której wszystko jest prościej podane niż w książkach amerykańskich. Jak widać David Hasselhoff wywarł znaczny wpływ na swój naród niż by się tego wszyscy spodziewali ... Nie zabrakło jednak wzmianek o imporcie elementów z obcych kultur i ignorowaniu własnych wzorców. No to już był klasyczny "postęp". Ale za wiele go nie znalazłem w całej książce. Za to czytałem o czarach z użyciem spłuczki od kibla.

Spotkałem też kilka dziwnych informacji, a nawet nazwy pewnych roślin są jak dla mnie niezbyt kompatybilne z pracami polskich autorów. Jestem  przyzwyczajony do innej nomenklatury, a pani Claire wprowadziła mi zamęt. 

Podobają mi się te przypisy, w których tłumacze polecają inne książki związane z tematami omawianymi w poszczególnych rozdziałach. Rzecz jasna wszystkie są wydane przez wydawnictwo Studio Astropsychologii. Zbyt wysokie ego ... Mało skromności. 

Odradzam.