Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblioteka Aleksandryjska - Polecane lektury o wicca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblioteka Aleksandryjska - Polecane lektury o wicca. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 sierpnia 2018

Maciej Witulski „Współczesne czarownictwo. Dzieje religii wicca od legendarnych sabatów po wirtualne rytuały”



This is Wiccarmaggeddon! 

A więc stało się! Przez długie lata, polski rynek wydawniczy nie mógł doczekać się solidnego, naukowego opracowania tematu dotyczącego współczesnej religii czarownic, kontrowersyjnie (na ogół) zwanej wicca. Nadeszła w końcu wiekopomna chwila! 

„Współczesne czarownictwo. Dzieje religii wicca od legendarnych sabatów po wirtualne rytuały” Macieja Witulskiego, to pierwsza w Polsce pozycja, która dokładnie i ze szczegółami opisuje historię, ewolucję, legendarne początki wicca oraz to, jak religia ta wpłynęła na kulturę współczesną. Pracę zamyka rozdział omawiający szczegółowo doktrynę, kult i organizację tego konglomeratu religijnego. 

Oczywiście już na pierwszy rzut okiem widać (nie tylko po zamieszczonej bogatej bibliografii), że praca napisana jest na solidnych podstawach. Autor korzysta wprawdzie głównie ze sprawdzonych publikacji książkowych napisanych przez znawców tematu, ale także aby uwiarygodnić swoje tezy, przeprowadził obserwację uczestniczącą w covenie tradycji aleksandriańskiej Świątyni Stella Matutina w Warszawie. Całość uzupełnił o informacje uzyskane m.in. z zamkniętych forów internetowych dla inicjowanych wiccan. Korzystał więc z wielu źródeł, uzyskał informacje od osób które (również) wyznają wicca od samego początku powstania reprezentowanej przez siebie tradycji. 

W książce Macieja Witulskiego, po raz pierwszy w Polsce opisane zostały dokładnie rytuały wicca tradycyjnej. Autor wyjaśnił bardzo precyzyjnie i z gruntowną znajomością tematu, na czym polegają wiccańskie sekrety, przysięga milczenia oraz jakie metody i zabiegi socjotechniczne stosują wiccanie, rekrutując nowych członków. Omówił również drobiazgowo ogólnodostępne  księgi cieni i udzielił wielu wyczerpujących informacji na temat rytuałów. 

Witulski krytycznie podchodzi do źródeł, w żadnym wątku nie przedstawia zagadnienia jednostronnie, czyli tak, jak pragnęliby tego sami wiccanie, natomiast stara się prezentować różne racje. Z dystansem podchodzi do autopromocyjnych zabiegów wiccan, wielokrotnie prezentujących stronniczo i w sposób wyidealizowany swój image w pisanych przez siebie podręcznikach. Jest bezdyskusyjne, że książka ma charakter obiektywnej publikacji  naukowej - autor profesjonalnie podszedł do postawionego sobie zadania, podając wiele punktów widzenia i dowodów na podane tezy. Bez żadnych oporów, dla dobra nauki ujawnia również rozliczne fakty, wstydliwie skrywane przez wyznawców. 

W oczy rzuca się pietyzm z jakim Witulski podszedł do zadania. Autor dokonał wiwisekcji wszelkich kwestii związanych z terminologią i rozwojem współczesnego czarownictwa. Klasyfikuje je i rozbija tradycyjną wicca na elementarne cząsteczki, dokładnie je analizując oraz wskazując na to, co się z czego w tej religii wywodzi. Autor daje to przykład solidnej syntezy źródeł, zahaczając także mocno o sprawy związane z okultyzmem, neopogaństwem, bajkami etc. 

Książka oprócz religijnych rytuałów zawiera wiele ciekawostek z czarowniczych kręgów. O wielu z nich przeciętny sympatyk religii wicca na pewno nawet nie słyszał. Zwyczaje, sposoby odprawiania rytuałów, etc. Autor wyraźnie rozgranicza wicca tradycyjną od eklektycznej i w przeciwieństwie do niektórych badaczy, nie wrzuca wszystkiego do jednego wora. Wyraźnie widać też obiektywizm pracy – Witulski choć jako punkt wyjścia obrał opis praktyk, w których sam brał udział, bardzo często podaje informacje o praktykach i zwyczajach innych covenów, linii i tradycji, które zdobył od wyznawców.

... Podejrzewam, że większość wiccan w Polsce o tej książce nie wypowie się w sposób pozytywny, a wręcz przeciwnie - można się spodziewać, że wyznawcy rozpoczną solidny bojkot i liczne akcje dyskredytujące zarówno publikację jak i osobę autora. Z prostej przyczyny – praca bez znieczulenia wyjawia praktycznie wszystkie informacje na temat podstaw wiccańskich praktyk. Możemy zaryzykować stwierdzenie, że o ile osoby studiujące źródła anglojęzyczne wiedzą już na ten temat  prawie wszystko, tak Polacy nie mówiący po angielsku, mają wreszcie okazję dowiedzieć się dużo więcej. I do tego w skompresowanym jednym kompendium wiedzy. Spodziewany i sygnalizowany wcześniej przez autora spory opór środowiska, na pewno stanie się faktem, co autorowi jest wyraźnie obojętne. Książka ma charakter pracy naukowej więc jest adresowana wyłącznie do tych osób, które chcą wzbogacić swoją wiedzę merytoryczną, a nie dla przypadkowych, anonimowych członków rozmaitych forów internetowych, których poziom merytoryczny często delikatnie mówiąc, rozbraja. … Karawana jedzie dalej!

Praca nie ma charakteru zamkniętego. Współczesne czarownictwo, to ruch bardzo szeroki, pełen odstępstw od rozmaitych reguł. Nic nie jest oczywiste i ostateczne. Jeśli wierzyć deklaracjom  autora, z uwagi na ograniczenia wydawnicze, musiał mocno skrócić objętość swojej publikacji. Z uwagi na to, nie zawarł w swojej pierwszej książce wszystkiego, co zamierzał i planuje zrobić to w kolejnych wydaniach zostawiając sobie margines i dodatkowy czas na badania. Jak na blisko 350 stron w formacie A-4 uważam, że i tak dopiero od tej książki zaczęła się prawdziwa historia wicca w Polsce.  

Pisanie prac naukowych o wicca, bez powoływania się lub odnoszenia do zawartości tej książki, to już będzie przegrana sprawa. Jest to obowiązkowa lektura dla wszystkich badaczy, fanów tematu wicca, okultyzmu, neopogaństwa, ezoteryki. Solidna, encyklopedyczna i bogata merytorycznie kompilacja wiedzy o współczesnym czarownictwie. 

Koniecznie trzeba ją przeczytać!  

czwartek, 1 marca 2018

Vivianne Crowley "Zasady wicca. Jedyne wprowadzenie, jakiego ci potrzeba"


"Zasady wicca. Jedyne wprowadzenie, jakiego ci potrzeba" to krótka, acz sensowna prelogomena do tematu współczesnego czarownictwa. Celowo użyłem tego pojęcia mając na względzie treść. Choć w tytule pojawia się ukochane przez wiedźmy pojęcie "wicca" autorka jak to zazwyczaj bywa przedstawia czytelnikom tylko przedsmak tego, co może ich czekać kiedy wstąpią do covenu wicca tradycyjnej. A wtedy to dopiero robi się smakowicie ... Ślinka cieknie na samą myśl! 

Tak więc znana, gardneriańska arcykapłanka raczej opisuje coś co nazwalibyśmy czarostwem eklektycznym, bo żeby nauczyć się samej wicca to niestety musimy krwi napsuć jakimś arcykapłanom. Tutaj jednak wszystko wydaje się być krótkim, przed-przed inicjacyjnym kursem.

Crowley omawia podstawowe rzeczy - święta, przykłady wizualizacji, pracę z czakrami, żywioły, obala niektóre mity na temat samych czarownic i ich rzemiosła. Duży akcent pada na argumentację przyjętych założeń, to zaś sprawia, że autorka przedstawia temat od bardzo przystępnej strony. 

Oczywiście nie chcę się tutaj wdawać w polemikę; nie z wszystkim mogę się rzecz jasna zgodzić, pewne poglądy mi nie odpowiadają podobnie jak postrzeganie całego świata, które choćbym chciał to przyjąć nijak nie potrafię. 

Zasadniczo są to rzeczy podstawowe, więc trudno tu w cokolwiek się zagłębiać. Może kilka potknięć bym znalazł, np. Parwati czy Paszupati to hinduski pan zwierząt? Pewne rzeczy też nie są jasno powiedziane, oczywiście domyślam się o co chodzi, ale podejrzewam, że osoby z zewnątrz, które nigdy nie przeszły wiccańskiej inicjacji mogą to zrozumieć trochę na opak.

Podoba mi się to, że arcykapłanka pisząc tę pracę wykorzystuje klasykę dzieł religioznawstwa, psychologii i posługuje się ogólną wiedzą, które wiedźmy przekazują w swoich rodzinach. Zaintrygował mnie wątek śmierci i kultu zmarłych w Irlandii. 

Myślę, że książeczka powinna znaleźć się w "magicznej biblioteczce" każdej osoby zainteresowanej tematem wicca. Polecam!

środa, 14 lutego 2018

Shani Oates "Tubal's Mill. The Round of Life"


Nie tak dawno temu znalazłem ciekawy wywiad na YouTube z Shani Oates, głową Clanu Tubal Cain. Zachwycił mnie on do tego stopnia, że postanowiłem trochę zagłębić się w ten nurt tzw. czarownictwa tradycyjnego. 

Chyba trzy tygodnie męczyłem się z tą publikacją, czytając średnio dziesięć stron dziennie. Przyznam, że było to ciężkie doświadczenie. Autorka sprawia wrażenie przedstawicielki osaczonego trendu współczesnego czarownictwa, która usilnie próbuje przeciwdziałać wszystkim plotkom, jakie na jej klan spadły. Wykorzystuje w tym celu swoją wiedzę środowiskową, filozoficzny język i powszechnie znane informacje. 

Przyznam, że na bezsenne noce jak znalazł (a co gorsze ostatnio w robocie mam same dniówki, pomimo tego, że dostaję dodatek za pracę w godzinach nocnych, ale nie będę się upominał w firmie. Nieważne). 

Oates obala wiele historii. Jak zwykle łupnia dostają takie postacie jak Ronald Hutton czy Ethan Doyle White. Najwięcej krytyki poświęcono Johnowi z Monmouth; autorka kwestionuje całkowicie historię o istnieniu Royal Windsor Coveenu dowodząc, że był on tylko zmyślonym efektem pogłosek. Zaciekawiły mnie ataki na tradycje, które wyrastają z klanu: 1734, Ancient Keltic Church, Y Plant Bran czy Regency. Tutaj gołym okiem dostrzegam wojnę o sukcesję, typową dla okultystycznych środowisk po śmierci charyzmatycznego lidera. "Każda sroczka swój ogonek chwali" jak mówi znane nam powiedzenie i dokładnie widać to w "Młynie Tubala"; Oates koniecznie chce udowodnić, że jej Clan Tubal Cain właściwie odwzorowuje nauki Cochrane'a a pozostałe tradycje zboczyły z właściwego kursu. Ale w to nie będę wnikał, bo to jej opinia jako wyznawczyni, do takiego "emicznego" poglądu ma pełne prawo.  

Dużo znanych nazwisk i rozszyfrowań puzzli historii. Pracę tę równałbym poziomem z dziełami Heseltona, który odkrywa przeszłość wicca; Oates robi to samo z Clanem Tubal Cain. Dowiadujemy się o wpływie pewnych postaci, o tym, które były znaczące, a które nie. Poznajemy kolejne teologiczne myśli i strukturę organizacyjną współczesnej wersji klanu. 

Jedynym  minusem książki jest ten filozoficzny, usypiający język. Nie zmienia to faktu, że jest to bardzo ważna pozycja, warta uwagi, znacząca i uzupełniająca wiele luk. Dlatego wszystkim sympatykom tematu serdecznie ją polecam!

piątek, 29 grudnia 2017

„The Paganism Reader” edited by Chas S. Clifton and Graham Harvey



Kiedy będę już wielki, bo na razie jestem co najwyżej wysoki (no może dwa metry w stanie spoczynku to nie wiele, ale jak wiadomo, człowiek jest z rana wyższy około centymetra niż z wieczora) i będę na studiach prowadził kurs z wicca, to zmuszę swoich nieszczęsnych studentów do przeczytania książki „The Paganism Reader”. 

Jestem bezlitosny! Będę oblewał najpiękniejsze studentki! Jak to dlaczego? Żeby móc się z nimi zobaczyć na sesjach poprawkowych. Od przybytku głowa nie boli. A przynajmniej tak mawiają ... 

Dlaczego akurat tę książkę? „The Paganism Reader” pod redakcją Chasa S. Cliftona i Grahama Harveya to antologia głównych tekstów, które przeczytać powinna każda osoba interesująca się poważnie tematem współczesnego pogaństwa. Są tutaj wykrojówki z klasyki literatury (m.in. Księga Jeremiasza, „Jemioła” Piliniusza Starszego, anonimowe dzieła: „Hymn do Matki Bogów i Hymn do Księżyca”, „Piorun – perfekcyjny umysł”, fragment listu do księdza Juliana Apostaty), teksty, na bazie których powstała wicca lub, które miały duży na nią wpływ  (m.in. Apulejusz, Charles Leland, Aleister Crowley, Rudyard Kipling, Margaret Murray, Kenneth Grahame, C.R.F. Seymour, Robert Graves), prace autorstwa pierwszych wiccan i ich najbardziej znanych kontynuatorów i naśladowców (m.in. Gerald Gardner, Robert Heinlein, Paul Huson, Hans Holzer, Raymond Buckland, June Johns, Doreen Valiente oraz jej dzieło napisane wraz z Evanem J. Jonesem),  teksty na temat późniejszego pogaństwa (m.in. Michael McNierney, Heather O’Dell, Judy Harrow, Tony Kelly, Asphodel Long, Marion Bradley, Wren Sidhe). Do tego doszła jeszcze klasyka literatury pogańskiej zarówno w starej, jak i w nowej wersji (m.in. Marie Heaney, fragmenty z Eddy), rozważania na temat pogaństwa autorstwa redaktorów, teksty o wróżkach faeries Gordona MacLellana i o Genuis Loci Barry’ego Pattersona. Jednym równoważnikiem zdania pisząc: wszystko co najważniejsze oraz kilka pobocznych uzupełnień. 

Dobre odświeżenie tematu dla kogoś, kto nie raz czytał klasykę pogańskiego gatunku. Nowościami jak dla mnie były filozoficzne rozważania w tekście McNierney’ego, choć męczą jak to z ta nauką bywa. To co napisał C.R.F. Seymour jako jeden z pierwszych wydaje się być powtarzane w następnych dekadach przez kolejne pokolenia czarownic. I pomyśleć, że takie truizmy znane były już prawdopodobnie w Covenie z New Forest. Ciekawie wypada nieżyjący już Raymond Buckland, którego poglądy ewidentnie ewoluowały (lub może powinniśmy z perpektywy osób inicjowanych w wicca tradycyjną pisać „de-ewoluowały”) od ścisłej ortodoksji do ostrego liberalizmu. Feministyczna tealogia jak zwykle pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Pozostawię temat bez komentarza. Podobają mi się ciekawe uwagi Chasa S. Cliftona na temat pogaństwa miejscowego i pogaństwa przodków. Stały problem amerykańskich wiedźm. Choć przyznam, że polskie czarownice też potrafią imponować (a przynajmniej mnie) swoim „sercowym pogaństwem”. Ale militarni poganie i ich problemy na temat zabijania i wojen opisani przez Harrow ... Obłuda jakiej mało. Chyba jestem zbyt inteligentny, żeby nabrać się na ich moralne problemy i ocenę sytuacji. 

Obowiązkowa pozycja dla wszystkich miłośników tematu neopogaństwa, neopogan oraz badaczy. 

Kupić, przeczytać, położyć na półce! No i korzystać w miarę potrzeby od czasu do czasu.

czwartek, 26 października 2017

“Witches in Holland: A Glance at Wicca in The Netherlands”


Dużo jest książek o wicca tradycyjnej, jej historii, rytuałach, wierzeniach, ale mało jest prac o samych wiccanach. Na pewno wielu z nas chciałoby ich bliżej poznać, dowiedzieć się: co akurat skierowało ich w tym, a nie w innym kierunku? Jak trafili na wicca i jak zaczęła się ich duchowa wędrówka? Jedną z niewielu publikacji na ten temat jest praca Jimahla di Fiosy „Wszystkie dzieci króla”, która zawiera autobiografie wiedźm z wielu krajów. W podobnym stylu napisane są dzieła Maxine Sanders oraz historia czarownicy „Heather” w książce Hansa Holzera. Ku mojej radości kolejna lektura w tym klimacie ujrzała światło dzienne. 

Wkładamy ciżemki, wsiadamy na łopaty do chleba (jak na porządne polskie, pogańskie czarownice płci obojga przystało) i udajemy się z misją dyplomatyczną do swoich sióstr i braci mieszkających w Holandii. Nie zawahamy się poinformować o tym istotnym fakcie wszystkich na Facebooku.  Międzynarodowa Kooperacja Magiczna musi działać, a skoro świat zwyczajny to nie świat baśniowy jak w Harrym Potterze, ktoś musi zadbać o to wszystko. I to właśnie w tym celu odwiedzamy kraj kojarzony z wiatrakami, położeniem pod poziomem morza, tulipanami i wszelkim liberalizmem ...  także tym duchowym. 

Powodów wydania „Niderlandzkich wiedźm: Spojrzenia na wicca w Holandii” dostrzegłem kilka. Pierwszy to 25-lecie istnienia gardneriańskiej linii Silver Circle, której założycielami i jednymi z pionierów rozwoju wicca w Holandii byli Morgana i Merlin Sythove. Drugi powód, to uczczenie pamięci współzałożyciela wspomnianej linii, który odszedł do Krainy Wiecznego Lata na początku 2012 roku. 


Książka ma także jeszcze dodatkowe korzyści – przedstawia nam historię rozwoju wicca w Holandii, tamtejszych wyznawców (gardnerian, aleksandrian i innych) oraz ich opinie na wiele tematów. W końcu pokazuje jak linia Silver Circle i Międzynarodowa Federacja Pogańska przeniosły się do innych krajów szerząc wicca i działając na rzecz współczesnych pogan na całym świecie. Ostatnim, ale często poruszanym tematem w „Niderlandzkich wiedźmach” jest ewolucja wymiany informacji, jak to od periodyków na przestrzeni lat Internet okazał się silniejszy. 


Na początku Morgana Sythove opowiada nam czym jest wicca. Śliczne, poetyckie wprowadzenie skupione na szczegółach, a jednocześnie bardzo przystępne. Dobra robota! Historia o toczeniu jajek wydała mi się bardzo znajoma. W dalszej części wypowiadają się także inni wiccanie. Wywiad z Mauricem i Jetske; aleksandrianami z Alkmaar przeprowadziła wiccanka Jana. Bardzo rzetelne odpowiedzi. Do gustu bardzo przypadła mi opinia arcykapłanów na temat tworzonego w obrębie współczesnego czarownictwa „kultu świętych” jakimi nieraz otacza się czy to Doreen Valiente czy to innych znanych postaci (jeszcze za życia). To samo mnie osobiście irytuje; zwłaszcza ołtarzyki z wizerunkiem Aleksa. Ludzie! To ma być kult Bogini i Rogatego Boga, a nie gardnerianowierstwo czy sandersowierstwo. Oddajmy arcykapłanom to co arcykapłańskie, a bogom to co boskie! Parafrazą jakiegokolwiek religijnego źródła by to nie było ... Następnie czytamy ciekawy esej o współczesnym pogaństwie osoby podpisującej się jako Alder Lyncurium. Dalej Gwiddon Harveston, gardnerianin, koordynator PFI Rosja przedstawia historię Silver Circle; biografię Sythove’ów, parę słów o Eleanor Bone i historii linii, której jest przedstawicielem. Kolejny to esej anonimowego autorstwa opowiadający o doświadczeniach z pozycji arcykapłanów. Bardzo ciekawy. Kilka porządnych zdań o wicca dodaje Marian Green. Marriëlle, aleksandrianka z pierwszego aleksandryjskiego covenu holenderskiego uzupełnia temat o kilka informacji od siebie. Ósmy rozdział dotyczy Merlina Sythove, jego biografii i działalności. Na końcu krótki przegląd zespołów muzycznych i artystów, powiązanych bardziej lub luźniej z pogańską Holandią (The Dolmen, L.E.A.F., Femke Bloem, Maya Fridman). 

Ale, żeby tego nie było za mało – do książki dołączona jest płyta z półtoragodzinnym dokumentalnym filmem. I to również uważam, za olbrzymi plus dla tego przedsięwzięcia. Kilka wywiadów, a w międzyczasie pokazanie wiccańskiego koła roku w pejzażach holenderskich. Występują m.in. Morgana Sythove, Rhianne Sythove, Gwiddon Harveston, Rufus i Melissa Harringtonowie, Nicole Groenendijk, Sietske, Anne, Lady Bara, Jake i Ko Lankester, Jana, Mae, Elenna, Ellen Meuwsen, Geraldine Beskin. Historia poganionej Holandii, powstanie i rozwój PFI. Ponieważ ulwielbiam tego typu dokumentalne nagrania, oglądnąłem z przyjemnością. 

Jako Polacy mieszkający w Polsce powinniśmy zwrócić uwagę jak powinna wyglądać adaptacja wicca w innych krajach. Dobrze jest poznawać historię wicca, wiccan i sytuacji nowego pogaństwa na terenie całej Europy. Z tej racji, że popyt na tego typu źródła uważam za ogromny; gorąco wszystkim polecam zarówno tę książkę jak i film

PS.

I teraz nie pozostaje mi nic innego jak tylko publicznie zrypać polskich wiccan! Dlaczego nikt z Was nie zrobi mi na złość i nie wyda podobnej pracy z autobiografiami? Nawet jeśli pominiecie mnie jako pomysłodawcę to sama idea takiej lektury byłaby genialna. Ciągle te rywalizacje i walki covenów, spory, kłótnie, potem sojusze, potem znowu kłótnie ...  Jest o czym pisać. Gdyby dodatkowo kapłanki pokazały się w pełnym wiedźmim rynsztunku skyclad to myślę, że książka rozeszłaby się niczym świeże bułeczki. Zastanówcie się nad tym! Czekam na książkę z autografami, choć jako były aleksandrianin też mógłbym coś wnieść do niej od siebie.