niedziela, 30 lipca 2017

Chas S. Clifton „Her Hidden Children. The Rise of Wicca and Paganism in America”



Sięgając po pracę znanego badacza czarownictwa, prof. Chasa S. Cliftona żyłem w przekonaniu, że przeczytam ciekawe opracowanie historii i rozkwitu tego niezwykłego konglomeratu religijnego na terenie Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Mało jest prac dobrze opisujących historię i genealogię poszczególnych tradycji „ame-wiccańskich”. 

Trochę się rozczarowałem. Nie, nie, nie! O co innego mi chodziło! Różdżka i athame dalej leżą schowane w torbie wraz z innymi rekwizytami. 

“Her Hidden Children. The Rise of Wicca and Paganism in America” to kolejne opracowanie tematu kilku podstawowych wydarzeń i spraw związanych z amerykańską wizją neopogańskiej religii wiedźm; a więc jak wicca wykluła się w Wielkiej Brytanii wraz z kilkoma innymi nurtami. Następnie Ray Buckland i jego rola w popularyzacji ruchu. Potem kilka tradycji, które narobiło szumu wokół siebie, a na końcu jeszcze kilka słów o innych nurtach tamtejszego neopogaństwa. Do tego na piedestał dołożone zostały popularne sprawy omawianej religii w Nowym Świecie – feminizm, religia natury etc. 

Główną wadą książki jest fakt, że została ona wydana w 2006 roku – jak to zwykle bywa od tego czasu wiele rzeczy się zmieniło a informacje zdezaktualizowały. Druga sprawa to omawianie tematów, o których już niejednokrotnie czytałem w wielu innych opracowaniach. Nie wykluczam jednak, że część z tych późniejszych, z którymi się zapoznałem odnosiły się właśnie do omawianej w niniejszym poście książki, zwłaszcza kwestie feminizmu i religii natury. 

W sumie przyznam, że wielu nowych rzeczy się nie dowiedziałem. Z perspektywy tego co czytałem do tej pory lektura jawi mi się jako kolejne wałkowanie tych samych problemów. Jej zaletą jest to, że oparta została o dobre źródła. Clifton nie stroni od humoru, nie kupuje informacji naiwnie bezkrytycznie jak czynią to co poniektórzy autorzy, których przytacza i na co zwraca uwagę. Skompilował całkiem spory kawałek biblioteki. 

Tak więc gdyby ją zaktualizować byłaby wskazanym podręcznikiem akademickim. Póki co mogę ją polecić jako ciekawostkę zaznaczając, że pewne opisane w niej tematy historyczne wymagają lekkiego „apdejta”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz