sobota, 1 kwietnia 2017

J.K. Rowling, John Tiffany, Jack Thorne "Harry Potter i przeklęte dziecko"


Za Voldemorta i Wolę Walki! 

A jakże, a jakże! Zawsze wiedziałem, że Tiara Przydziału posłałaby mnie do Slytherinu. Mam iście ślizgoński charakter i światopogląd, a poza tym lubię zieleń. Na pewno znalazłbym się wśród swoich czarodziejów, co jednak w zwyczajnym życiu rzadko mi się zdarzało ... Do tej pory trafiałem na niezłe szlamówki rodem z lewackiego Zakonu Feniksa. Ale o tym później. Pożyjmy jeszcze chwilę marzeniami. Widzę siebie jak w salonie pod portretem Salazara razem śpiewamy wraz z innymi kolegami i koleżankami stare, popularne pieśni czarodziejów:
    " ... Oh I wish I was in the land of cotton, old times there are not forgotten,
    Look away, look away, look away, Disney Land [...]"
Wszyscy przy tym wznoszą kieliszki z czerwonym winem i wspominają te stare, dobre czasy kiedy parodiując katolicką Świętą Inkwizycję sympatyczni ludzi w szatach ze szpiczastymi, ostrymi kapturami zwani śmierciożercami dokonywali masakr na "tych gorszych". Potem zmiana regionu i przenosimy się do czasów kiedy Francja ostro walczy z islamem:
"Out Your burka now, sia lala la! Out Your burka now, sia lala la! ..."
I wszyscy unisono dają czadu. Święto Lorda Voldemorta ... Jedynego bajkowego czarodzieja na poziomie jakiego było pisane mi poznać ...


"Henryk Garncarz i tajemnice Goralenvolk"

Wszyscy co mnie znają wiedzą, że wobec tematu twórczości Rowling nie pozostałem obojętny. Od czasów studiów przeczytałem całą serię przygód młodego, skaryfikowanego na czole czarodzieja, podobnie jak zachłysnąłem się jej ekranizacją. Właściwie to od filmu o komnacie tajemnic się zaczęło. Co mnie tak urzekło? W sumie wiele rzeczy, ale na pewno na pierwszym planie będzie to muzyka Williamsa, a na drugim estetyka bajkowego świata. Mroczny zamek, stylowe wystroje - zwłaszcza meble, śliczne magiczne rekwizyty. Nawet kostiumy w filmach (zwłaszcza dwóch pierwszych częściach) były rewelacyjne. Wizja alternatywnego świata czarodziejów żyjących pośród mugoli, magiczny faszyzm wodza Voldemorta, a poza tym zwykłe, codzienne życie ... I wszystko to łączy się w jedną całość sprawiając, że Harrego Pottera czytało się jak historię z życia wziętą. 

Książka ma oczywiście edukować młode pokolenie i ryć mu banię o tym, jak to wszyscy są równi, jaka to nietolerancja i wyższość jednych nad drugimi jest zła etc. Dobrze, że przynajmniej z tego co badania psychologiczne udowadniają, większość dzieci woli jednak czarne charaktery. Jest nadzieja. Tyle, że w serii o Harrym Potterze to ci "dobrzy" mają specyficzne cechy: łamią regulamin, kłamią, kradną etc. I bądź tu mądry człowieku, kiedy lubisz bohaterów z przeciwnych stron ... Co z tego Pokolenia HP wyrośnie?

"Przeklęte Dziecko"

No wiec przejdźmy do książki. Oficjalny sequel siódmego tomu w postaci dramatu. Niezłe tam są wątki, trochę nie pasujące do całości gdyby się im tak dobrze przyglądnąć, ale co tam, w końcu to tylko bajka. 

Harry Potter w konflikcie z synem, który co ciekawsze trafia do Slytherinu ... Ale obciach! Mimo tego tytułowe przeklęte dziecko da się lubić (chociaż nie wiem do końca o kogo chodzi, bowiem) - Lord Voldemort ma córkę z Bellatrix? Taki z niego świntuch ... jak na prawdziwego czarnoksiężnika przystało. Podróże w czasie i wpływ na zmiany w rzeczywistości. Przerabialiśmy to niejednokrotnie. Serie filmów: "Powrót do przeszłości", "Terminator", czy choćby "Harry Potter i więzień Azkabanu". Nawet chyba w serialu "Herkules" taki wątek się pojawił (rzecz jasna rodem z "Terminatora"). Ostatnio w grze "Mortal Kombat 9". Nasze marzenia o zmianie rzeczywistości i korekcie błędów ... Niebywałe. 

W sumie to dramat jest usilnym rozwinięciem wątków ze starej serii. Niestety pewne autorskie pomysły scenarzystów wywracają dobry, stary, świat magii Joanne Rowling do góry dnem. Bohaterowie jakby zupełnie inni, relacje również. Czyta się to miło, ale nie jest to już dobra, stara Rowling. 

Nawet oglądając "Fantastyczne potwory i jak je znaleźć" człowiek czuje, że to już nie to. Nie ma tej pięknej stylowości, mrocznego zamku ... A zamiast tego Wielka Ameryka rządzona przez brązową Panią Prezydent z turbanem na głowie. Brakuje angielskiego klimatu. 

Chyba te długie szaliki, różdżki, ceglane ściany, sowy, miotły, szaty Dumbledore'a, szaty uczniów z herbami, stylowe meble sprawiają, że klasyczny Harry Potter mógł się spotkać z pozytywnym przyjęciem. Potem to już tylko wzajemne relacje wysuwają się na plan pierwszy. Tutaj niby autorzy starają się powrócić do zaklęć i ustawienia świata magicznego na pierwszym planie, jednak zbytnie rozwinięcie dalszego życia głównych bohaterów wiele komplikuje. Nie jest to już stary cichy uczeń Potter, tylko rozwrzeszczany urzędas. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz