niedziela, 27 listopada 2016

Paweł Zych, Witold Vargas "Bestiariusz słowiański. Część druga"


Tytuły mistrzów oficjalnie obronione!

Po raz kolejny Paweł Zych i Witold Vargas nie zawiedli swoich fanów przedstawiając mniej znany świat polskich i sąsiadujących terytorialnie z naszym krajem demonów.

Mumacze, gadzony, bandurki czy sporysze. Jest ich tyle, że nie sposób zliczyć. I znowu zastanawiam się dlaczego wielu polskich neopogan uwielbia tak postacie brytyjskich wróżek fairy, skoro kociotwarzowe małe, tańczące miawki można u nas łatwo spotkać w maju?

Żyjemy w czasach kiedy częściej napotykamy m.in. tramwajniki (demony psujące tory tramwajów, powodujące korki lub opóźnienia w ruchu transport publicznego), meilniki (wirtualne duszki spamujące pocztę elektroniczną, zmieniające hasła lub wysyłające trollujące maile i rozsyłające wirusy), burdelniki (wirtualne demony odpowiedzialne za bałagany na kontach klientów powodujących niesłuszne odcinanie usług za rzekome niepłatności), miry korporacyjne (strażnicy wielkich korporacji, które dobrze hodowane powodują olbrzymie dochody finansowe) czy dziady bankowe (diabły powodujące, że bankomaty pochłaniają karty, wypłacają za mało gotówki, a na wykazie pokazują, że wyjęto jej znacznie więcej ...). Mimo tego nie możemy zapominać jak bogaty był nasz lokalny folklor i jak wiele rodzimej tradycji zanika na rzecz lansowanej przez amerykańskie koncerny filmowe sztucznej popkultury.

Tak więc nie zdradzając wiele zawartości drugiej części (w mojej ocenie najlepiej jak dotąd wydanej serii z ilustracjami) podręcznika do instruktażu relacji człowiek-potwory stwierdzam, że bezdyskusyjnie pojawić się ona powinna w każdej domowej biblioteczce. Gdyby zdarzyło się, że zmarły sąsiad wędrował po klatce schodowej i próbował wyssać krew którejś sąsiadki od razu wiemy co robić

Gorąco polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz