piątek, 23 października 2015

Trygław - Kwartalnik Metapolityczny nr 16 Wiosna - Lato 2015



Pogaństwo - to religia silnych i młodych, nie bojących się życia, umiejących brać z niego radości i blaski, ale też śmiało patrzących w oczy śmierci, nie nie łudzących się, że jest nagroda za zmarnowane lata - lecz tylko mgłą nawi. Świat pozagrobowy - to szarość nieznana; życie - to zjawisko słoneczne duch nieśmiertelny zaś może przetrwać w pozostawionych dziełach i dzieciach.
Zdzisław Lubomir Harlender, Czciciele Dadźbóg-Swarożyca, Warszawa 1937, s. 10
(cytat zamieszczony w omawianym numerze "Trygława", s. 53)



Ponieważ w rękę wpadł mi ostatni "Trygław" stwierdziłem, że zarekomenduję go także i tutaj.  Numer szesnasty rzeczonego czasopisma poświęcony został zagadnieniu imperium. 

Na początku Mariusz Dymek zadaje serię pytań na główny, omawiany temat kilku respondentom: Leszkowi Moczulskiemu, Alaniowi de Benoist, Tadeuszowi Andrzejowi Olszańskiemu, Jerzemu Wawrowskiemu, Przemysławowi Żurawskiemu vel Grajewskiemu. Omawiana kwestia została "ugryziona" od niemalże każdej możliwej strony. Przypadło mi do gustu sformułowanie de Benoista "sowiecki komunizm uśmiercał ciało, liberalny kapitalizm uśmierca duszę". Spodobał mi się też cytat z Carla Schmitta, że demokracja jest tym mniej demokratyczna im bardziej jest liberalna. 

Następnie Dymek prowadzi dwa wywiady z Alainem de Benoistem (francuskim filozofem, dziennikarzem, pisarzem, ideologicznym poszukiwaczem Trzeciej Drogi) i z Tomislavem Suniciem (chorwackim politologiem, pisarzem, tłumaczem i byłym dyplomatą). Świetny fragment wypowiedzi Sunicia:

A więc sądzę, odnoszę wrażenie, że istnieje pewien kompleks niższości wśród nas Słowian i czasem my sami ukazujemy siebie jako obywateli, drugiej kategorii. Ja np. czuje się lepiej w Niemczech, czy w Ameryce niż, dajmy na to, w Chorwacji, a więc ja nie oświadczyłem tego typu ... ujmę to inaczej. Cała ta sprawa z Niemcami czy Amerykanami, czy tez Niemcami i Anglosasami nienawidzącymi Słowian czy uważającymi ich za obywateli drugiej kategorii to była tzw. antyfaszystowska propaganda po II wojnie światowej. I w dużej mierze była ona rozbuchana i rozdmuchana przez żydowskich intelektualistów, dlatego, że chcieli oni stworzyć te sztuczne podziały między Słowianami a Niemcami itd. (s. 42).

Coś jest na rzeczy. 


W następnym artykule Tomasz Szczepański zapoznaje nas z postacią Zdzisława "Lubomira" Harlendera, jak zaznacza w tytule - żołnierza, publicysty i neopoganina z początku XX w. I znowu spotykamy popularny pogląd, że procesy czarownic to walka z reliktami kultów pogańskich. Skądś to znam? Jak to bywa - wielkie umysły tego świata myślą tak samo....

Kolejny esej to praca Małgorzaty Kwietniewskiej, która przytaczając stare tezy Alaina Danielou udowadnia, że kult greckiego Dionizosa jest w rzeczywistości pochodną kultu hinduskiego boga Śiwy. Wyczerpująca rozprawka, bardzo ciekawa. 

Następnie przedruk wydanego w czasopiśmie "Zadruga. Pismo Nacjonalistów Polskich" artykułu o obyczajach wielkanocnych, które w rzeczywistości mają słowiańskie pochodzenie autorstwa osoby o pseudonimie "Swar" (prawdopodobnie Janiny Kłopockiej). 

Potem czytamy krótką relację ze spotkania z Tomaszem Lissowskim i sesji poświęconej Janinie Kłopockiej, autorce rodła. 

Po tym przedstawiony zostaje wyciąg dokonany przez Czesława Sieniucha, tłumacza i popularyzatora literatury białoruskiej  z almanachu "Siewier". Ciekawe rozważania na temat "Imperium Północy" Andrew Hartfielda, Andreja Sańki i Aleksieja Dziermantta. 

Następnie zapoznajemy się z kilkoma recenzjami książek autorstwa Artura Moellera van den Brucka, Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego. 

Dalej w numerze zamieszczonych zostało kilka rekomendacji dostępnych książek Stanisława Thugutta, Ernsta Jungera, Johna Graya, Jarosława Tomasiewicza, Aleksandra Bielendy, Ziemisława Grzegorzewica i chorwackiego czasopisma "Obnovy". 

W końcu "Ogniew" wprowadza nas w muzyczne klimaty zespołów: Laibach, Von Thronstahl, Death in June czy Current 93. Ubóstwiam cytat Laibacha:

Ameryka nas nie lubi i dlatego pewnie tu wrócimy. Tym niemniej obejrzeliśmy ja sobie i uważamy, że jest to jedyny naród w historii, który cudownym sposobem przeskoczył bezpośrednio z barbarzyństwa do degeneracji, z pominięciem zwyczajowego okresu cywilizacji. Jeśli Ameryka jest przodującym narodem, to znaczy, że historia stanęła. (s. 109) 

Wszystko fajnie, tylko mówienie o Amerykanach jako o "narodzie" to trochę zbyt duża nobilitacja. Albo poniżenie dla nas ...  Podobają mi się także poglądy lidera Von Thronstahl na temat mebli z Ikei, marnej architektury, "mody męskiej", konsumpcjonizmu, sieciowych kawiarni, powierzchowności religijnej i kulturowego konformizmu.

Dużo ciekawostek, mądrych rozważań i myśli podpartych historią. Gorąco polecam! 

4 komentarze:

  1. Istnienie czegoś w rodzaju narodu amerykańskiego jest moim zdaniem pewne. Najlepiej byłoby tak nazwać Indian, dzięki białym powstały ruchy panindiańskie i koncepcja w ogóle narodu indiańskiego. Jednak także obywatele Ameryki, od kilku pokoleń w tym kraju, tworzą jakąś tam formację, którą najlepiej nazwać narodem z braku lepszych słów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie, z braku lepszych słów. Jaki to naród gdzie jeden biały, drugi Indian, trzeci murzyn, czwarty żyd, piąty Meksykanin etc.? Indianie to inna kwestia, choć z drugiej strony trudno nazwać ich "narodem" prędzej "narodami" ze względu na ilość rozmaitych plemion na terenie całego kontynentu amerykańskiego.

    OdpowiedzUsuń
  3. A gdzie "Trygława" kupić można?

    OdpowiedzUsuń
  4. U założycieli i członków "Niklota":

    niklot@niklot.org.pl

    https://www.facebook.com/Stowarzyszenie.Niklot/?pnref=lhc

    OdpowiedzUsuń