czwartek, 2 kwietnia 2015

Kerri Connor "Ostara. Rytuały, przepisy i zaklęcia na przesilenie wiosenne"


Obiecałem jednej z czytelniczek "Przenikania światów", że wkrótce na swoim blogu zamieszczę recenzję książki Kerri Connor pt. "Ostara. Rytuały, przepisy i zaklęcia na przesilenie wiosenne". Najwyższy czas wywiązać się ze złożonej wcześniej deklaracji. 

Nade(i)szła wiekopomna chwila ... 

Dużo tutaj do powiedzenia nie mam, samą książkę przeczytałem raptem w dwa dni, stosując starą, znaną z magnetowidów opcję przewijania na podglądzie - czyli krótko pisząc, przekartkowałem ją szybko, nie wnikając w wiele detali, miejscami nawet gubiłem główny wątek, którego dotyczył dany rozdział.

Książka Kerri Connor "Ostara" to typowe ame-wiccańskie komercyjne dzieło, które nie uczy niczego niezwykłego. Sterta porad jak celebrować równonoc wiosenną, wzbogacona o poruszane w wielu innych książkach pomysły na New Age'owe rytuały, zapachy, potrawy, zabawy, wystroje domu, ołtarza etc. Totalny gniot z cyklu "powiemy Ci jak być prawdziwym (ame)wiccaninem bawiącym się w poganina, jeśli jeszcze do tej pory nie znalazłeś lepszych informacji na ten temat w Internecie". 

Jedynym plusem książki było to, że Connor pokusiła się o zdobycie szerszych informacji na temat bogini Eostre, dzięki czemu mogła wnieść pewną dozę sceptycyzmu w kwestię, czy owa postać w ogóle istniała i czy rzeczywiście była czczona przez mieszkańców Brytanii.

Jak to zwykle bywa w tego typu dziełach, wyjątkowa wiedza musiała przepleść się z totalną ignorancją. Świadczą o tym fragmenty:

To Gerald Gardner był tym, który tworząc religię wicca, zebrał zwyczaje z różnych tradycji i wynalazł siedem sabatów, potem dodał je do Wiosennego Zrównania Dnia i Nocy, a w końcu wszystkie osiem świąt umieścił tak, aby dzieliło je średnio sześć tygodni. (s. 26)

Bzdura! Nawet jeśli przyjmiemy umownie, że Gardner stworzył wicca (co można podważać), to faktem jest, że cztery Wielkie Sabaty Gardner zaczerpnął z prac Margaret Murray, a dopiero pod koniec lat 50. dodał do nich równonoce i przesilenia. Na początku wiccanie (a właściwie wicanie) obchodzili tylko cztery główne święta. 

Cytat z portaluHecateCauldron.org, który przytacza Connor również zawiera błędną informację:

Właściwie owa Wiosenna Równonoc, którą Gardner nazywa Ostara, to germańska nazwa na ówczesną Boginię Wiosny. (s. 27)

Kolejna bzdura! Gardner nie używał pojęcia "Ostara" tylko "równonoc wiosenna". Termin "Ostara" został zaadoptowany przez następne pokolenia czarownic (o ile się nie mylę prawdopodobnie przez Aidana Kelly'ego). 

Etymologia pojęcia "wicca" w przypisie na stronie ósmej także jest błędna - "wicca" oznaczało czarownika, mądrego mężczyznę, a "wicce" mądrą kobietę - w tekście napisane jest dokładnie na odwrót. Ale cóż, bibliografia także pozostawia wiele do życzenia (prace Renaty Furman mówią same za siebie - to akurat uwaga do pani tłumaczki). 

Kto to jest rosyjska bogini Umaj? Pierwsze słyszę. 

Wspominając o świątyni w Mnjadrze autorka wybudziła mnie na moment z letargu. Byłem tam na dwa dni przed tegoroczną "Ostarą", a z tego co wiem za 15 Euro można było tam wejść w dniu równonocy by podziwiać kąt padania promieni słonecznych w tej uroczej neolitycznej świątyni. Budżet i możliwości mi jednak na to nie pozwoliły. 





O innych świątyniach maltańskich Connor nie wspomina, a szkoda - akurat byłem w Mgarr w trakcie tegorocznej "Ostary" spotykając całe stado kapłanek Bogini. 



Książki zdecydowanie nie polecam kandydatom na tradycyjnych wiccan. Dla sympatyków prawdziwego czarownictwa nie od dziś wiadomo, że "wicca" można nauczyć się tylko w kręgu tradycyjnych wiccan.

Eklektyzm, w nurcie którego wpisuje się Connor, jest pożywką dla każdego, kto wielce pragnie się uważać (lub być uważanym/ uważaną) za "wiccanina" (/"wiccankę") i tak na dobrą sprawę nie musi, czy nawet nie chce się w tym kierunku jakoś wysilać. Byle która książka z tego tematu jest równa treścią kolejnej następnej. Constans. Identycznie jest i w tym przypadku.

5 komentarzy:

  1. Czyli wyszło tak jak się spodziewałam. Mimo pięknej okładki, wnętrze jest jakie jest, czyli lepiej poszukać czegoś innego. Dziękuję Ci za recenzję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cała przyjemność po mojej stronie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Kto to jest rosyjska bogini Umaj? Pierwsze słyszę."

    To dość niefortunne sformułowanie - bogini Umaj istniała, ale należy ją raczej łączyć z Turkami, tengryzmem i Kazachstanem niż Rosją.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam nosa, że coś z tą serią jest nie tak!

    OdpowiedzUsuń