środa, 28 stycznia 2015

Carlos Castaneda "Odrębna rzeczywistość"


"Ranek jest złą porą dla czarowników" (s. 222)

No to przejdźmy do świata szamanizmu. 

I tutaj mamy jednego z klasyków gatunku Carlosa Castanedę, autora szeregu prac, w których głównym bohaterem i guru autora jest Indianin z plemienia Yaqui, czarownik don Juan. 

I tak cała książka to recenzja ze spotkań z mistrzem. Opisy w rodzaju pojechał dnia takiego, a takiego do don Juana, zastał go lub nie. Potem udali się w góry, tam zapalili fajkę, następnie wizje były takie, a takie ... To był strażnik, to przewodnik etc. Monotonne, choć przyznam, że szybko się czyta. 

Spodziewałem się podręcznika szamanizmu w stylu Michaela Harnera, ku swojemu zaskoczeniu poczytałem sobie relacje ze spotkań, sesji szamańskich, "mitote" czarowników i nauk mistrza, który niczym typowy nauczyciel z filmów o wschodnich sztukach walki jest zupełnie nieprzewidywalny; nie wiadomo co powie, jak zareaguje, co zrobi,co stwierdzi etc. 

Parę mądrości don Juana warto zapamiętać, a nawet odnieść je ogólnie do współczesnego czarownictwa:

Inaczej mówiąc, człowiek wiedzy nie ma ani honoru, ani godności, ani rodziny, ani imienia, ani kraju, ma tylko życie, którym żyje (s. 100).

I wszystko fajnie, tylko dlaczego nie ma imienia? Chyba na ogół pracuje na własne nazwisko... 

Nigdy się nie dowie, że być zwycięzcą  i być pokonanym oznacza to samo. (s.103) 
Coś jest na rzeczy ...

- Ucząc się, jak zmniejszyć swoje pragnienia do zera. Dopóki będzie myślał, że jest ofiarą, dopóty jego życie będzie piekłem. A twoja obietnica pozostanie ważna, dopóki nie przestaniesz uważać tak samo. To, co nas unieszczęśliwia to pragnienie.Gdybyśmy nauczyli się redukować swoje pożądania do zera, to najmniejsza rzecz, jaką byśmy otrzymywali, byłaby prawdziwym darem (s.164). 

W sumie racja. Jako minimalista to wiem. 

- To wola tworzy człowieka - powiedział - ale kiedy starość go osłabia, wola zanika i nadchodzi nieuchronny moment, gdy nie może on już dłużej jej rozkazywać. (s.227) 

Tak, kiedy byłem młodym eklektycznym wiccaninem miałem wszystko na wyciągnięcie ręki. Potem im bardziej  człowiek się robił stary, tym bardziej tracił możliwość zdobycia czegokolwiek. Ale może to tylko była depresja, nałogi i sytuacja gospodarcza w kraju dookoła? Chyba tak, bo czuję, że Lord Vader powróciłby do kondycji, jakby mu doklonowano skórę, ucięte fragmenty ciała i przywrócono do stanu używalności, tak, że mógłby funkcjonować bez charakterystycznej, image'owej maski. 

Czarownik ma się tylko lepiej od przeciętnego człowieka. Magia wcale nie pomaga mu żyć lepiej.Właściwie powinienem powiedzieć, że mu w tym przeszkadza. Czyni jego życie niewygodnym i niebezpiecznym. Otwierając się na wiedzę, czarownik staje się bardziej podatny na zranienie niż przeciętny człowiek. Z jednej strony, jego współbracia nienawidzą i boją się go, i będą walczyć, żeby pozbawić go życia. Z drugiej strony, niewytłumaczalne i nieugięte siły, które otaczają każdego z nas, ponieważ żyjemy, dla czarownika są źródłem jeszcze większego zagrożenia. Rana zadana przez zwykłego człowieka jest naprawdę bolesna, ale jest niczym w porównaniu z dotknięciem sprzymierzeńca. Czarownik, otwierając się na wiedzę, staje się łatwą ofiarą takich sił i ma tylko jeden środek, żeby utrzymać się w równowadze - swoją wolę. (s. 246). 

Nie mam pytań.

Jak na książkę kupioną za 10 zł w Auchanie, muszę przyznać, że rozrywka warta uwagi. Polecam! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz