czwartek, 18 grudnia 2014

Walter Burkert "Starożytne kulty misteryjne"



Ponieważ wicca jest religią misteryjną, wpadłem na pomysł poczytania trochę na temat starożytnych systemów tego samego typu. I oczywiście porównania/ przyrównania wspólnych, występujących w nich cech. 

Picie, jedzenie, orgie, zstąpienie bogów, biczowanie to wszystko czego nam potrzeba do dobrego rytuału. 

Burkert generalnie rozpatruje kwestie misteria kilku typów, silniejszy akcent stawia na te najpopularniejsze. 

Choć książkę czyta się powoli (albo to pora roku, której patronuje Jack Skellington, a mianowicie między Dziadami a Godami, tak na mnie wpływa), nie brakuje w niej ciekawostek i skojarzeń. 

Innym ogólnym słowem na oznaczenie "rytuału", powszechnie i z powodzeniem stosowanym w kontekście misteriów, były orgia. (s.49) 

Nie od dziś wiadomo, że rytuały czarownic to istne orgie. Teraz przynajmniej wiem o co chodziło i skąd taka terminologia. 

Jest jednak również oczywiste, że motywy czy opowieści ego typu, jakkolwiek przerażające, nie mogły stanowić rzeczywistego sekretu misteriów - podobnie jak i ich publiczne wypowiedzenie nie mogło misteriów zniweczyć - ale że były zrozumiałe i przekonywujące wyłącznie w całym kontekście mitologicznego paradygmatu, znaków rytualnych, przygotowań i wyjaśnień, które razem prowadziły duszę do sympathei. (s.139)

Poczułem się jak w domu.  

 "Zapomnij o dostojnych misteriach" - takim okrzykiem wyrażali swą rozpacz rodzice, którzy utracili dziecko; wskazywał on na to, że wcześniej żywili jakieś nadzieje  na praktyczne skutki misteryjnych rytów. (s.161)

W inny kontekst powyższy cytat także świetnie się wkomponowuje. Nie powiem jednak o co mi chodzi.

Fallus jako taki nie był atrybutem bardziej tajemniczym niż kłos zboża; misterium nie tkwi w przedmiocie. (s.170)

To mnie akurat rozśmieszyło. 

Czytamy, że podczas rzymskich bakchanaliów kilka osób zaciągnięto z pomocą jakichś maszyn do podziemnych jaskiń, skąd mieli ich zabrać bogowie; w rzeczywistości był to rytualny mord, jak twierdzi akt oskarżenia. (s. 177)

Nie ufaj arcykapłanom misteryjnych religii! To moja rada płynąca z wnętrza serca. I oparta na prywatnym doświadczeniu. Zanim poprosisz któregokolwiek arcykapłana wiccańskiego o inicjację najpierw pogadaj z osobami, które opuściły jego coven, a dowiesz się prawdy, którą potwierdzi kilkoro byłych członków. W razie czego służę radą. 

Podobno Kommodus dopuszczał się prawdziwych rytualnych mordów w kontekście kultu Mitry, a pogłoski o ofiarach z ludzi od czasu do czasu potwierdzały czaszki znajdowane na miejscu ofiar. (s. 180)

I to się nazywa rytuał!

Zupełnie inne, wypowiedziane wprost i to w dość szorstki sposób, jest świadectwo Liwiusza o Bakchanaliach z roku 186 przed Chr. Z otwartością, na jaką mogła pozwolić mu augustiańska pruderia, powiada on, że na wtajemniczanych dokonywano homoseksualnego gwałtu, simillimi feminis mares. (s. 184)

Straszne!

Reszta w kontekście misteriów wiedźm to istne truizmy. Stąd też uważam, że książkę warto przeczytać.
Polecam! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz