wtorek, 12 sierpnia 2014

o. Aleksander Posacki SJ "Inwazja neopogaństwa"


Mawiają, że śmiech jest zdrowy bo masuje wątrobę ... Wychodząc z tego założenia przeczytałem książkę autorstwa osoby ojca profesora Aleksandra Posackiego. Takich ubaw nie miałem od czasu, kiedy zetknąłem się z pracą Carlo Climati pt. "Młodzi  i ezoteryzm".

Oczywiście lektury tej nie dam rady w pełni zrecenzować na swoim blogu, jak zwykłem czynić to, kiedy kogoś chcę na prawdę publicznie "skopać". Sama recenzja byłaby (sic!) przynajmniej trzy razy dłuższa od omawianej książki. Na dobrą sprawę śmiech wzbudza co drugie zdanie napisane przez katolickiego uczonego. 

Sam język "księdza profesora" nie budzi kontrowersji, podobnie jak nazwy własne, tytuły, które notorycznie w tego typu dziełach pisane są z błędami. Postarał się!

Natomiast ilość propagandy, hipokryzji, katolickich mądrości w stylu portalu Fronda.pl, jakie zostały zastosowane w tej książce w celach ukształtowania "oświeconego", katolickiego społeczeństwa  największego ponuraka rozweselą do szpiku kości. 

Brak sił na zawartość merytoryczną. Do najzabawniejszych tez (własnych lub powielanych) księdza profesora niewątpliwie należy kult boga Samheina. Bez komentarza ... Satanista Aleister Crowley jako prototyp Harrego Pottera; nasz wybitny uczony dołożył wszelkich starań do udowodnienia numerologicznej zgodności liczby 11 w przypadku obu wymienionych postaci. Szkoda tylko, że badacz erudyta, nie zna podstaw numerologii i nie wie, że liczbę 11 należy skrócić dodając obie cyfry 1+1, co w finale daje nam 2. Ale widzę, że w innych kwestiach jest naprawdę rewelacyjny - zna dobrze współczesną kinematografię, seriale, dogłębnie przeczytał serię "Harry'ego Pottera" i sagę "Zmierzch". Celem walki ze złem zagłębił się w zło ... No proszę! Szacun.  

Książka o wszystkim: Hallowe'en, andrzejki, "Włatcy Móch", okultyzm, wampiry, satanizm, czarownictwo, wróżby, pierścień Atlantów etc. Nie jest to jednak dobre źródło dla czegokolwiek ... 

Lektura jest marna, żałosna, ale przy tym bardzo zabawna dla każdego znającego temat. Można się pośmiać, przy złym humorze jak znalazł. 

Gorąco nie polecam! 

2 komentarze:

  1. Gorzej tylko jak ktoś nie zna tematu
    i książka ta stanie się dla niego źródłem wiedzy

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli będzie chciał zdobyć szerszą wiedzę to sięgnie dalej i w końcu znajdzie poprawne źródła. :) Sam z resztą z ulubionymi pojęciami spotkałem się w marnych opracowaniach i choć nie anty-pogańskich, czy anty-okultystycznych, ale temat przedstawiały wyjątkowo bzdurnie. Z czasem jednak człowiek nauczył się wiele i już śmiało może powiedzieć co jest warte uwagi, a co nie. Omawiana książka jest idealna na problemy z defekacją. :)

    OdpowiedzUsuń