wtorek, 22 lipca 2014

"Większy Klucz Salomona" (opracowanie) Celestyna Puziewicz


Akurat pisząc moje życiowe dzieło ciągle napotykam na kwestię "Większego Klucza Salomona", z którego czerpał Gerald Gardner tworząc zręby rytuałów religii wicca. Postanowiłem w końcu zbadać dokładnie tę sprawę. Wiem, wiem, najwyższa pora. 

Choć pdf'y krążą w sieci, nie ma to jak papier pomiędzy dłońmi. I choć do pani Celestyny Puziewicz żywię olbrzymi sentyment, gdyż w końcu była autorką, która nakierowała moją światopoglądową zwrotnicę na właściwe tory, dziś na jej książkę "Biała Magia - Wicca" spoglądam jak na inne gnioty z klasyki gatunku. Ale stwierdziłem, że zaryzykuję. Na dobrą sprawę to miało być tylko tłumaczenie oryginalnego tekstu. A przynajmniej jakiejś jego późniejszej anglojęzycznej wersji. A przynajmniej tak podejrzewałem. A przynajmniej na to wychodzi. 

Czym jest "Większy Klucz Salomona"? Grimoirem, jakich wiele. I w sumie każdy szanujący się uczeń Hogwartu, nawet ten będący na studiach zaocznych powinien się z tą lekturą zapoznać. 

A co się będę wysilał - jedziemy za Wikipedią:

   Większy Klucz Salomona (Klucz Salomona, Clavicula Salomonis, Clavis Salomonis) – grimoire, którego autorstwo przypisuje się królowi Salomonowi. Kopie pochodzą z czasów średniowiecza lub późniejszych. Księga zawiera wiele zdań i terminów opierających się na tekstach talmudycznych i kabalistycznych. Prawdopodobnie zainspirował powstanie późniejszych dzieł tj. Lemegeton (Mniejszy Klucz Salomona), chociaż jest wiele różnic między nimi. tyl, w którym napisano Większy Klucz Salomona jest typowy dla czasów średniowiecznych. Wiele ksiąg przypisywanych Salomonowi datuje się na czas pomiędzy 1000-1453 r., czyli czas wypraw krzyżowych, który wpłynął na kontakty z żydowskimi kabalistami i arabskimi alchemikami.

    Większy Klucz Salomona różni się od innych podobnych ksiąg tym, że nie ma w nim żadnych wzmianek o demonach, a jedynie szczegółowe przepisy dotyczące wykonywania operacji magicznych.Większy Klucz Salomona podzielony jest na dwie części zawierające inwokacje do duchów i sposoby ochrony wzywającego (zwanego w księdze egzorcystą) przed ich szkodliwym działaniem, a także zaklęcia zmuszające te duchy do posłuszeństwa.

    We wstępie rzekomy autor, Salomon, zwraca się do swego syna Roboama ze wskazaniami dotyczącymi używania "Klucza".

    W księdze tej jest także napisane jak przygotować atrament, służący do pisania magicznych symboli koniecznych w eksperymentach, z krwi nietoperza zmieszanej z innymi wymyślnymi składnikami. Wszystkie składniki potrzebne do wykonania magicznych rysunków i amuletów są szczegółowo opisane, podobnie jak samo ich przygotowanie. Sam mag również powinien oczyścić się w dokładnie opisany sposób zanim przystąpi do rytuałów. Tak samo wyszczególniony jest rodzaj stroju, jaki powinien założyć.

    Większy Klucz Salomona zawiera instrukcje dotyczące praktykowania nekromancji, stawania się niewidzialnym, szkodzenia wrogom, odnajdywania skarbów itp. Ważne jest dokładne przestrzeganie dni i godzin, w jakich powinny być wykonywane poszczególne operacje magiczne, jak również wiele innych szczegółów tj. przygotowanie magicznego kręgu i magicznych narzędzi. Warunkiem niezbędnym jest bojaźń Boża i czystość moralna.

I nawet wesoło się czytało, podobnie jak i inne wcześniej omawiane na niniejszym blogu lekturki np. "Święta Księga Abramelina maga". Tu także pojawia się motyw przekazywania synowi tajemnej wiedzy. Aż Ci magowie to dbali o swoje pociechy. Nie to co teraz.

Na dobra sprawę znalazłem to co chciałem znaleźć. Szybko moje oko wyczaiło co miało wyczaić, nawet w polskim tłumaczeniu. Gloria victis! Forsa na książkę nie poszła na darmo, a nawet jeszcze ją wykorzystam. I tu się potwierdza to co mówią wyznawcy i uczeni - Gardner kopiował klasyczne teksty zaklęć i zmieniał je na swoją wersję. I chwała mu za to! 

A co mnie w książce odrzuciło? Cenzura!!!

No jakżeż można tak po prostu usunąć rozdział o ofiarach ze zwierząt lub tworzeniu pergaminu dziewiczego? Że, co niemoralne? Grimoire jest niekompletny, a usunięcie nawet najmniejszego detalu powoduje, że magia się nie uda. Widzę, że wydawnictwo Fox działa równie sprawnie, jak sklepy ze sprzętem RTV, gdzie po powrocie do domu człowiek dowiaduje się, że musi jeszcze dokupić jakiś kabel, którego nie miał w zestawie, a o którym nikt nie raczył go powiadomić w pro-klienckim sklepie ...

Dobrze wiedzieć, że czym innym jest "pergamin dziewiczy", a czym innym "pergamin nienarodzony". Dawniej znałem tylko jedno pojęcie, czym był "pergamin dziewiczy" a był on definiowany tak, jak "pergamin nienarodzony". Czyja książka, tego terminologia. Idzie zwariować. 

Naprawdę ten brak opisów wykonania pergaminów psuje cały klimat. W dodatku ostatnio w sieci krąży artykuł o tym, że stara piosenka o skrobance po latach odzyskała popularność. I absolutnie nie mam na myśli teledysku Nirvany z płodami na drzewie, ale coś znacznie weselszego. Cenzura tu nic nie poprawia.

Książkę polecam! Na dwie godziny jak znalazł! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz