sobota, 21 czerwca 2014

Frater U.:.D.:. "Osobiste symbole sukcesu. Praktyczna magia sigili"


Trochę to śmieszne, że książki, które czasem maja tyle rekomendacji na swoich oładkach w rzeczywistości okazują się być średnie, by nie rzec gorsze. 

"Osobiste symbole sukcesu. Praktyczna magia sigili" to kurs używania magicznych sigili w pigułce. A na dobra sprawę to streszczenie innych prac na ten temat, m.in. autorstwa Austina Osmana Spare'a, Petera Carrolla czy Israela Regardie. 

Brat U.:.D.:. to zdaje się Niemiec, a po przeczytaniu jego książki po raz kolejny śmiało stwierdzam, że  niemieckie podręczniki magii prezentują równy poziom co amerykańskie (patrz pod hasłem "indeks ksiąg zakłamanych"). Zasadniczo to nie spodziewałem się żadnych rewelacji, i pod tym względem się nie zawiodłem - nisko celowałem, trafiłem odpowiednio. Taki New Age w poważniejszej formie. 

W książce opisane zostały kwestie, które i tak już na podstawowym poziomie poznałem czytając inne lektury. Przyznam jednak, że ciekawie zapowiadało się na wstępie "jaka ta magia jest prosta", a co rozdział to odchodziło się dalej od tej reguły. Skończyło na fragmentach z Regardiego, jednak w przeciwieństwie do samego Regardiego, nikt nie potrafi jego słów wytłumaczyć w tak prosty sposób jak on sam. 

Wciągały kwestie ewolucji umysłu i zahaczanie o psychologię. Tej końcówki ze schematami świadomość - podświadomość - cenzor chyba nigdy nie pojmę ... A bardzo by mi na tym zależało. 

Kilka ciekawych perełek tez się trafiło w tekście. 

Magia sigili jest najskuteczniejsza (s.11) . Chyba zacznę ją praktykować ...

Koniec dziewiętnastego i początek dwudziestego wieku był czasem, który charakteryzowały radykalne zmiany i wielcy heretycy. Powszechnie triumfowały wiedza tajemna i okultyzm. Istniały ku temu dobre powody: triumf materialistycznego pozytywizmu z jego manchesterskim industrializmem zaczynał pokazywać swe złowrogie oblicze, czego rezultatem było społeczne i psychologiczne wykorzenienie. Wyniszczenie świata przyrody zaczęło już wydawać swe pierwsze trujące owoce. Mówiąc w skrócie, był to czas, w którym właściwe wydawało się kwestionowanie wiary w technologię i wszechpotęgę wysławianych nauk naturalnych (s.17) 

Jakoś mi to trochę nie w smak... Ale już mistrzostwem dla mnie są kwestie wicca:

[Austin Osman Spare - przypis Siliniez] Przyszedł na świat w 1886 roku jako syn londyńskiego oficera policji. O jego dzieciństwie wiemy bardzo niewiele. On sam twierdził, że będąc dzieckiem został inicjowany przez starą wiedźmę, panią Paterson, która, o ile nam wiadomo, musiała być swego rodzaju wiccanką. (s. 19)

Nie dość, że wicca powstała wiele lat później to i mit inicjacji w dzieciństwie widzę powstał dużo wcześniej. Chyba, że wtedy była taka moda, o której już nic nie wiemy? To jest wątek do zbadania.

Wicca - Staroangielskie słowo oznaczające "mądra". Pierwotnie wymawiane "łicza", stało się źródeł bardziej znanego słowa angielskiego witch.  (s. 147)
Bez komentarza ...

Co do książki to raczej dla tych co lubią pozować na intelektualistów oraz najpotężniejszych i "najbardziej wtajemniczonych" magów nadaje się najlepiej.

Nie polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz