sobota, 4 maja 2013

Patricia Crowther "Covensense"



Kolejną książką zasługującą na nagrodę Złotego Kotła jest  "Covensense"  Patricii Crowther. Napisana jest ona w formie wywiadu, w którym autorka odpowiada na zadawane jej często pytania. 

Przechodzimy przez klasyczne tematy: Gerald Gardner, astrologia, pentagramy, świat antyku, rytualna nagość, uwielbiane przez czarownice zwierzaki, rozdrapywanie historii czarownictwa i próba ustalenia faktów etc.

Bardzo wciągająca lektura, acz zaznaczam, że należy czytać ją powoli, gdyż liczy się każdy detal. 

Dużo cennych porad, wiele opisów nabytego doświadczenia w pracy w covenie i krytyki pod adresem pewnych postaw czy postaci.  Niektóre kwestie zostały w końcu dogłębnie wyjaśnione np. z tej książki dopiero zapamiętałem motyw ogniska wielu cennych rękopisów z Muzeum Czarownictwa na wyspie Man, którego za zgodą Monique i Scotta Wilsonów dokonał niejaki Angus MacLeod (czyżby to był ten rzekomy "Fian", wokół którego krążą legendy, że pożyczył Aleksowi Sandersowi jeden z egzemplarzy Księgi Cieni?).

Zwróciłem uwagę na jedną sprawę. Otóż zarówno w tej książce jak i w wielu innych pisanych przez pierwsze pokolenie wiccan tradycyjnych, miejscami autorka porusza tematy, od których obecnie większych wiccan się dystansuje. Są one potocznie określane mianem New Age'owych. Warto zauważyć, że w przeciwieństwie do kontynuatorów, te informacje podawane są w zupełnie inny sposób. Często zawierają jakieś wyjaśnienia z odniesieniem do historii np. palenie kadzidełek poświęconych konkretnym bóstwom. Nie jest to bezsensowny leksykon, ale cenne dochodzenie do pewnych informacji źródłowych.

Są też porady dla kapłanów i kandydatów na wiccan.

Pewne elementy opisywanej tradycji jednak uległy zmianie na przestrzeni lat i tak jak przedstawia to Patricia niekoniecznie musi wyglądać tak samo w każdym wiccańskim covenie. Spoglądając z przeciwnej strony, jak można się domyśleć pewne rzeczy są istotnym rdzeniem praktyk wiccan tradycyjnych. Autorka jak to zazwyczaj bywa, skrzętnie pewne rzeczy poukrywała, żeby niewtajemniczeni nie wiedzieli do końca o co chodzi (wtajemniczeni się domyślą).

Książka świetna, polecam wszystkim sympatykom tradycyjnej wicca.

Polecam też recenzję Jelonka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz