piątek, 17 sierpnia 2012

Helen McGrath i Hazel Edwards "Trudne osobowości. Jak radzić sobie ze szkodliwymi zachowaniami innych oraz własnymi".





Oj, niestety ostatnie dwa miesiące legły u mnie w gruzach jeśli chodzi o czytanie książek. Pewne życiowe sytuacje powodują, że przynajmniej dwie lektury czytam z dużym opóźnieniem i nawet nie wiem kiedy w końcu skończę. Wybaczcie drodzy czytelnicy, nie mogę nawet obiecać szczerej poprawy. Jednakże czas jak zwykle pokaże co się wydarzy...

Po ostatniej wypłacie udałem się do księgarni, by po dłuższej przerwie ponownie przeczytać coś związanego z duszą, ludzkim umysłem i degrengoladą ludzkiego mózgu. Zdecydowałem się na dzieło warte 35 zł., książkę Helen McGrath i Hazel Edwards "Trudne osobowości. Jak radzić sobie ze szkodliwymi zachowaniami innych oraz własnymi", wyd. Rebis, Poznań 2012. Miałem nadzieję, że zainwestuję w coś porządnego, ale wrażeń nie mam najlepszych. Następnym razem kupię tę pozycję za 50 zł., która prezentowała się znacznie ciekawiej. 

Ogólnie mówiąc, książka opowiada o problemach z osobowościami. 

Czasami smutno mi, kiedy widzę na półkach biografie znanych postaci i czuję, że mojej nikt nigdy nie napisze. Błąd! Ilekroć czytam przeciętną książkę o "upadłych umysłach", mam wrażenie, że czytam o sobie. 

Książka się zaczyna rozdziałami o niezgodnościach cech osobowości: ekstrawertycy i introwertycy, planiści i opcjonerzy, myśliciele i uczuciowcy. No cóż, nie mam problemu z zaliczeniem się do tych kategorii (introwertyk, planista, myśliciel - jakby ktoś zbierał moje dane osobowe, wiedząc kim jest tajemniczy Siliniez, to już oprócz "Pesla" i adresu już coś wie). Dalej książka robi się ciekawsza - pojawiają się frustrujące wzorce osobowości, wykrywacze wad, poczucie wyższości, apodyktyczność. Następnie wchodzimy w skomplikowane typy osobowości: osobowość lękowa, zachowania lękowe, etc. Pewną nowością jak dla mnie było zaliczenie siebie samego do typu osób nieelastycznych. Pierwszy raz się spotykam z tym pojęciem, a wiem, że idealnie do mnie pasowało jeszcze kilka lat temu. 
Dalej jest też trochę o osobowościach wymagających ciągłej uwagi, bierno-agresywnych, gnębicielach i socjopatach i tutaj "Stop"! To już nie moja biografia. Choć wielu uznało mnie za nieczułego, pozbawionego empatii socjopatę, choćby dlatego, że na widok tłumu kiboli bijącego murzyna na pewno nie podjąłbym żadnej reakcji (bo przecież tłum bez problemu poradzi sobie z jednym, nie ma co im pomagać, a przy swoim talencie, to jeszcze przeszkodzić ... No tak niska samoocena, moja biografia o niej nie zapomina ...). Potem jest jeszcze kilka innych rozdziałów z radami jak sobie w trudnych sytuacjach radzić.

No i właśnie. Typowe rady, które można sobie o dolne plecy rozbić niczym chińską porcelanę z przeciętnego bazaru, na którym Azjaci handlują. Dużo pierdół, porad, które trochę nie sprawdzają się w naszej polskiej kulturze ludowej, zwłaszcza na rynku pracy. Podobnie opisywane problemy - w chwili obecnej mało kto pozwala sobie na mobbing, jaki opisują autorki. Krótko pisząc jest to trochę nie do nas adresowane. I wychodzi na to, że może 1/3 książki jest warta uwagi, a cała reszta to typowe bzdety. Ponadto same te rozdziały pisane są na jedno kopyto według powszechnie przyjętego schematu: kim są normalni ludzie, słowa kluczowe dla typowej patologii, przykłady zachowań, przyczyny, dobre strony zachowań takiej osobowości, kilka true life stories z opisem danego problemu i idiotyczne strategie postępowania z takimi ludźmi. I tak praktycznie każdy rozdział...

Autorzy książki też zwracają uwagę, że osobowości z pewnymi problemami tak na prawdę dzięki nim mają też pozytywne cechy. Kiedy np. wchodzę do tramwaju panicznie jestem wyczulony na kieszonkowców. Dzięki temu, żaden mnie nie okradnie (jeden kiedyś próbował, ale od razu go przyuważyłem). Osoby  nieelastyczne np. potrafią być obsesyjnie lojalne (s.133). I dzięki temu np. ludzie mogą zarzucać mi brak empatii, bo przez to nie mam problemów, które w innych przypadkach bym miał. Rozśmieszyły mnie pewne fragmenty, np. ten:

W dzieciństwie większość z nas czasem dokucza kolegom, nieraz grupowo. Są to zachowania typowe dla tego wieku i mają charakter rozwojowy. Wraz z dorastaniem uczymy się szanować prawa i uczucia innych. Podobnie jak większość z nas eksperymentuje z kłamaniem, podkradaniem drobnych rodzicom czy kradzieżami sklepowymi, tak samo próbujemy gnębienia. Jeśli nawet nie i n i c j u j e m y dręczenia kolegi, bierzemy w nim udział poprzez wyśmiewanie się, trzymanie się w pobliżu, uczestniczenie, przyglądanie się lub brak reakcji. [...]" 

I cóż tu podsumować? Właściwie to wszystko już napisałem wyżej. Rady autorów tak na prawdę są beznadziejne. Co mi z tego, że młody dzieciak w wieku szkolnym zignoruje gnębiciela lub odpowie mu w stylu proponowanym w książce, skoro gnębiciel po prostu podejdzie i da mu w łeb? Tak więc i tutaj czasem występuje przysłowiowe "leczenie kaca piwem". 

Są znacznie lepsze pozycje na ten temat, ta jest co najwyżej średnia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz