piątek, 6 kwietnia 2012

Louis-Vincent Thomas "Trup. Od biologii do antropologii"


... Zakłady pogrzebowe w Chicago, które nie żartują sobie ze społeczeństwa konsumpcyjnego, proponują umowę ryczałtową: rodzina jest całkowicie zwolniona od wszelkich zobowiązań i ograniczeń; wystarczy jeden telefon, z chwilą gdy ma się pozwolenie na pogrzeb, a wyspecjalizowane służby przychodzą po zmarłego, przystępują do spopielania, rozsiania popiołów i, na żądanie, do anonimowej posługi religijnej. "Umrzyjcie, resztę bierzemy na siebie" - to zmyślone hasło z satyrycznej powieści Evelyn Waugh The Loved One (Nieodżałowana) znajduje tu swe zastosowanie. [...]  (s.102)

Powyższym cytatem z książki Louisa-Vincenta Thomasa "Trup. Od biologii do antropologii", Wydawnictwo Łódzkie, 1991 (strona 102),  wprowadzamy w optymistyczny, wonny nekroklimat. 

Książka ta jest swoistym, unikatowym kompendium wiedzy o trupie. Wszystko co na temat zwłok możliwe. Soczysty turpizm, sprawia, że czytelnikowi jad trupi sączy się z uszu. Dla nekrofili to istna "Kamasutra". W powietrzu czuć zapach formaliny, a w myślach przewijają się wątki z książki "Frankenstein" Mary Shelley, filmu "Sleepy Hallow" reż. Tima Burtona (mam na myśli sceny ekshumacji i autopsji), a także jednego odcinka "Włatcóf móch", w którym to odcinku pt. "Ekskumancja" ma miejsce cięcie zwłok bohaterów na części zamienne, scena kremacji w piecu krematoryjnym, otwarte groby, ekshumacje etc. 

Przeczytanie tej książki skłania do lepszego zbliżenia żołądka i gardła. 

Wspaniała pozycja. Na początku mamy plastyczny opis trupa (jakby ktoś nie wiedział jak wygląda lub pachnie). Potem mamy mnóstwo opisów zwyczajów pogrzebowych, rytuałów kanibalistycznych, sposobów i tradycji postępowania ze zwłokami (czy je zakopać, czy sępom rzucić czy może uwędzić?). 

Są wzmianki o wspaniałym jak zwykle Diable, który potrafił przez wieki utrzymywać ciała wiernych sług-czarowników nietknięte, wolne od gnicia (myślałem, że tak tylko Azael w serialu "Robin z Sherwood" postąpił z baronem de Bellem). Ciekawostek jest jak zwykle więcej - opisany jest fenomen ciał, które nie zgniły oraz tych co nie straciły początkowej wagi. Wyjaśnione jest zjawisko fiołkowego zapachu zmarłych - jak zwykle to nie cud, na który wielu wiernych oczekuje. Znajdujemy apetyczne opisy rytualnego kanibalizmu:

... zawieszają penis wroga na naszyjniku żony zwycięzcy; zmumifikowane ręce używane są jako łyżki, a kości jako flety; pomalowana i wystawiona czaszka służy za rytualną grzechotkę [...] (s.173)

... Tupinambowie (Brazylia) rezerwują fallusa dla kobiet, mózg i język dla dzieci, palce, tłuszcz i wątrobę dla gości; u Bukawów (Nowa Gwinea) podziału dokonuje wódz za pomocą specjalnego widelca, ponieważ mięso nie powinno być dotykane rękami. [...] (s.167)

Piękne opisy mumifikacji w starożytnym Egipcie (wyciąganie mózgu słomkami, suszenie zwłok na słońcu, flaki umieszczane w wazach, ale to już w dzieciństwie wiedziałem czając książkę o mumiach). I te zwyczaje pochówku po długim czasie, lub wzmianki o powtórnym pochówku. Nam Europejczykom kręci się w głowach na myśl o ekshumacji , co dla ludzi na innych kontynentach jest po prostu codziennością (np. mnie osobiście dziwi meksykański zwyczaj czyszczenia zwłok w Dzień Zmarłych). 

Zgłodniałem czytając wzmiankę, którą kojarzyłem do tej pory tylko ze Sweeneyem Toddem - jeden  podobny psychopata, który mordował ludzi, sprzedawał ich ciała i sam konsumował, faktycznie istniał. 

Od współczesnego "funeral businessu" (athanne, funeral houses, funeralia)  po kwestie etyczne, ekonomiczne etc. W skrócie wszystko (każda możliwa teza) przerobione, z nadużyciem słowa "fantazmaty". 

Wadą jest tylko to, że książka ma ponad 20 lat, a przez to zawiera trochę nieaktualnych informacji. Szkoda, bo statystyki na temat kremacji pod sam koniec wciągają, a podane tam są dane m.in. z Czechosłowacji ... Ponadto same pogrzeby ostatnich lat (typu Jan Paweł II, Lech Kaczyński, Kim Dzong-Il) czy śmierć Husseina, Muammara al-Kaddafiego dałyby więcej wglądu w opisywany temat. 

Klasyka tematyki , pełna rozmaitych ciekawostek. Gorąco polecam! 

A teraz posłuchajmy sobie jakichś dobrych starych kawałków Cannibal Corpse ... Najlepiej utwór pt. "Necropedophile". 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz