niedziela, 8 kwietnia 2012

Aldo C. Marturano "Słowiańska Ruś, pogaństwo i kobiety"



Na samym wstępie od wydawcy mamy święty cytat Zygmunta Glogera, krytykę postaw Polaków względem własnej kultury, co już sprawia, że mam ochotę z pasją w oczach czytać dalej. Ale na dobrym wstępie się niestety kończy ...

Aldo C. Marturano "Słowiańska Ruś, pogaństwo i kobiety", Wyd. Triglav, Szczecin 2011 to kolejna ciągnąca się historia o dawnej Rusi, pogańskich obrzędach, chrystianizacji i utraconej mądrości. W sumie nic nowego, tyle, że więcej wątków o Wschodzie, czego do tej pory dużo nie było w ogólnodostępnych polskich opracowaniach. 

Co do autora, to potwierdza mi on mit  "Zgniłego Zachodu". Tym razem mamy Włocha, który udaje że coś wie i próbuje to udowodnić pisząc o wszystkim najogólniej jak się da, najczęściej przedstawiając podstawowe rzeczy. Mało tego, powołuje się na rekonstrukcje mitów z pewnych rejonów obecnej Federacji Rosyjskiej i uważa je za główne. Co chwila zbacza z głównego tematu wyjaśniając jakieś pojęcia, które jak dla mnie nowymi nie były. 

Sporo "ciekawostek" się dowiedziałem, o których do tej pory nie czytałem nigdzie. Autor odrzuca wizję dualizmu w religii Słowian (cóż pojedynek Welesa z Perunem, najwyraźniej nie pasuje pod tezę), podobnie jak twierdzi, że praocean (czy pramorze) też nie widniało w świadomości dawnych Słowian (o kurde, a co mitem o Bogu i Diable w łodzi? Czyżby autorowi się ten mit nie spodobał, że wybrał jakieś wyssane z palca inne?). Pewne rzeczy są jak na mój gust niewyjaśnione w tej książce. Ciekawa kwestia święta 1 lutego, jak u nas się wspomina o Welesie, tak niby u Rosjan miało się to święto wiązać z Perunem. 

Wprawdzie podobał mi się dawny pogański stosunek do dzieci i do kobiet, ale wbrew temu co sugeruje tytuł, kobiety nie są głównym elementem tematycznym książki. Jest im może poświęcony jeden rozdział, a w innych co najwyżej niedługie wzmianki. 

Dużo ciekawostek podobnych do książki Leszka Mateli "Tajemnice Słowian", informacje wspaniałe, jednakże o niezbyt pewnym rodowodzie. Przy obecnym stanie badań i dostępnych źródłach można by spokojnie napisać to porządnie. Ale cóż, kolejny zachodni erudyta pokazuje światu co potrafi ... 

Czy książkę bym polecił? Wątpię. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz