poniedziałek, 13 lutego 2012

Jesús Callejo "Historia czarów i czarownic"


Jesús Callejo "Historia czarów i czarownic" to wyjątkowa książka opisująca dzieje czarownictwa w Europie. No i jak zwykle amerykańskie Salem dla poprawności historycznej zostało uwzględnione, choć też z odnośnikami do odpowiednich tez na temat całego wydarzenia. Autor przytacza m.in. tezy dr Marca Mappena czy Lindy Caporael, którzy wysnuli tezę o zatruciu sporyszem, które miało być przyczyną tejże histerii.

Generalnie książka pokazuje wiele ciekawostek na temat czarownictwa. W przeciwieństwie do prac np. Nigela Cawthornea, Briana Levacka, Lewandowskiego & Baranowskiego, ta publikacja zawiera nie tylko suchą historię na temat Epoki Stosów, lecz wiele zabawnych elementów folklorystycznych (maści na latanie, lamie, opisy ziół czy sabatów). Nie brakuje dość szczegółowego przedstawienia chrześcijańskiego (jak widać i takie miało się całkiem dobrze) czarownictwa (jest trochę o św. Cyprianie, św. Lucjanie, św. Marcjanie, papieżu Sylwestrze II). Są ciekawe informacje o miejscach tajemnych konwentykieli (miasto Biterna, pieczara w Salamance). Optymistycznie, warto zapamiętać słynną (zaznaczoną także w tej książce) wypowiedź Williama Penna (od którego wzięła się nazwa Pensylwanii), który w trakcie jednego z procesów orzekł, że nie istnieje prawo zabraniającego czarownicom latania i kazał uwolnić przesłuchiwaną w trakcie rozprawy wiedźmę.

Reszta książki to jak zwykle Kanon (Episkopi) starych tematów, takich jak "Młot na czarownice", statystyki procesów (a wiadomo, żeby im nigdy nie ufać), historia ulepszania prawa, Matthew Hopkins i inne gwiazdy wolnej inkwizytorianki.

Pewną nowością jak dla mnie był mit szkoły czarowników, w której na końcu mistrz poświęcał siódmego adepta diabłu. Myślałem, że to typowo literacki motyw, który  Otfried Preubler zawarł w książce "Krabat". Jak się okazuje Enrique de Villen, uczeń Czarnego Mistrza był pierwotnie bohaterem tej legendy, który w sprytny sposób wykiwał Diabła i uszedł z życiem.

Minusy. Cóż, wadą ludzi piszących o Epoce Stosów jest prawie zawsze to, że najczęściej przypisują ten fenomen inkwizytorom wszystkich krajów, oprócz tych z których sami pochodzą. Kiedyś słyszałem, że w Polsce tylko osiem stosów zapłonęło. I owszem, ale tylko do pewnego czasu (a już na pewno warto poczytać o czasach panowania Zygmunta III Wazy i tego co miało miejsce za jego panowania w naszym państwie). I tu jest podobnie. Czytając np. Briana Levacka wiemy o wielu nieciekawych incydentach w kraju Basków i w reszcie Hiszpanii. Callejo w sumie również opisuje wiele incydentów, ale wyraźnie próbuje udowodnić, że Hiszpania była jednym z luźniejszych krajów pod tym względem... Za niedługo, kiedy Unia Europejska zupełnie nas zlepi w jedną całość, badacze będą pisać o procesach czarownic, które miały miejsce tylko i wyłącznie w Salem i w Nigerii... W Europie ich w ogóle nie będzie. Drugim minusem książki jest to, że ostatni rozdział tradycyjnie poświęcony jest współczesnemu czarownictwu, czyli wicca (dziwnym sposobem obok wicca jest omawiany współczesny szamanizm). I to jest faux pas wielu publicystów... Jak zwykle nie obyło się bez błędów merytorycznych w historii wicca.

W każdym razie warto!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz